Jesteś tutaj:
Z życia parafii / Z życia parafii
Z życia parafii
Z życia parafii
ks. proboszcz
2017-06-17

Być dobrym jak chleb"

 

W Kościele przeżywamy obecnie Rok Świętego Brata Alberta ustanowiony przez Episkopat Polski. Również Sejm i Senat ogłosił uchwałę, w której w 100 -lecie śmierci Adama CHmielowskiego tj. Brata Alberta czyni go patronem , przewodnikiem i wzorem dla wszystkich Polaków. Mija obecnie 100 lat od momentu przejścia z tego świata do domu Ojca wspaniałego człowieka-patrioty,  artysty- malarza i opiekuna ubogich. Przyszedł on na świat w Igołomii. Miał dwóch braci i siostrę, która zmarła w dzieciństwie. Mały Adaś też chorował , dlatego jak najszybciej został ochrzczony z wody.                                Cierpienie Adama nie omijało, było stałym towarzyszem jego drogi hartując go i przygotowując do misji jaką zlecił mu Pan Bóg. Kiedy ma 8 lat umiera ukochany ojciec Adama, natomiast w wieku lat 15-stu umiera mama. Z pewnością te trudne doświadczenia wycisnęły swoje piętno na sercu wciąż jeszcze małego chłopca. Wychowany w duchu miłości do Ojczyzny zaciąga się do wojska w 1863r. w momencie wybuchu powstania styczniowego. Jest niespełna 18-letnim młodzieńcem, kiedy w wyniku walki traci nogę. Do końca swoich dni zmagał się z kalectwem nosząc protezę.

Marzeniem Adama było zostać malarzem, wyjeżdża do Monachium na Akademię Sztuk Pięknych. Następnie wraca do kraju i sporo maluje, przeżywa jednak wątpliwości, mówi o wewnętrznym rozdarciu, o tym że mając jedną duszę nie może jej jednocześnie poświęcić Bogu i sztuce. Decyduje się obrać drogę życia zakonnego i wstępuje do Jezuitów. Tam podczas rekolekcji  mocno przeżywa swoją grzeszność , której towarzyszy silny lęk o własne zbawienie. Brat Stanisław z miejscowym proboszczem aranżuje rozmowę o miłosierdziu Bożym, ale tak by siedzący obok w pokoju Adam wszystko słyszał. Po pewnym czasie Adam usłyszawszy o tym ,że Bóg w swojej niepojętej miłości nieskończenie kocha człowieka, pomimo jego grzechów i słabości, dosiada konia i pędzi do spowiedzi. Wraca zupełnie odmieniony, czuje że żyje na nowo. Zaczyna apostołować na Podolu, pomaga ubogim i ewangelizuje. Wciąż jednak szuka swojej drogi powołania. Dalej maluje , obraca się w gronie znanych malarzy takich jak: Maksymilian Gierymski, Józef Chełmoński, Leon Wyczółkowski. Pewnego razu wyrusza na spacer do żydowskiej dzielnicy Kazimierz. Tam trafia do miejskiej ogrzewalni przeznaczonej dla osób bezdomnych. Widok jaki zastaje w tym miejscu głęboko zapada w jego duszę : niesamowity odór, wszy, skaczące pchły, wyzwiska, bijatyki i małe dzieci z pogryzionymi buziami przez insekty, przytulone do grzewczej rury, która biegła przez środek pomieszczenia. Z ust Adama Chmielowskiego wyrwały się wówczas znamienne słowa: "Ja tutaj jeszcze kiedyś muszę powrócić". I zgodnie z umową wrócił, tym razem sam i powoli zaczął odkrywać w ludziach ubogich sponiewieranego Chrystusa, którego pokochał całym sobą. Powoli dojrzewała też w nim świadomość, że chce zamieszkać z osobami bezdomnymi, że chce być pośród nich jak brat. W ten sposób zaczął odkrywać swoje powołanie, miejsce, które wyznaczył mu Bóg. Adam Chmielowski 25 sierpnia 1891r przywdziewa szary prosty habit i idzie do miejskiej ogrzewalni w Krakowie, by zamieszkać pośród ubogich. Na ścianie przytuliska wiesza obraz Matki Bożej Częstochowskiej, który podarowała mu jego mama na łożu śmierci. Oddaje to nowo tworzące się dzieło opiece Maryi.. Miejsce to zaczyna się odmieniać, pachnie w nim dobrą, ciepłą zupą i życzliwą obecnością św. Brata Alberta. Lubił mawiać nasz Założyciel , że "grosz bez miłości jest szorstki, strawa podana niesmaczna, opieka najlepsza niemiła". Swoim życiem pokazał nam jego duchowym córkom i braciom jak nieść pomoc potrzebującym. Dzielił proste warunki życia ludzi ubogich, tak by stać się dla nich wiarygodnym i tworzył miejsca schronienia, w których człowiek zagubiony mógł się odnaleźć i doświadczyć bezinteresownej miłości.

Dzieło albertyńskie trwa. Bracia Albertyni i Siostry Albertynki pracują w Polsce i na świecie min: w Boliwii, Argentynie, na Ukrainie, w USA, na Syberii. Prowadzą przytuliska dla osób bezdomnych, domy opieki dla chorych, jadłodajnie, świetlice dla dzieci, hospicja, domy dla samotnych matek itp.

Tu w Wejherowie siostry prowadzą świetlicę dla dzieci, przytulisko dla osób bezdomnych, łaźnię i dom opieki dla ludzi starszych. Prosimy o modlitwę w naszej intencji i o wsparcie materialne. Życzymy wielu łask w ROKU ŚW. BRATA ALBERTA.

 

Siostra Beata albertynka

 
Msze św. kościół
Św. Stanisława Kostki
  • pn-sob: 7.00, 8.00, 18.00;
  • nd i święta: 7.00, 8.30, 10.00, 11.30, 13.00, 18.00;
  • święta znieś.: 7.00, 8.00, 10.00, 17.00, 18.00.

Msze św. kościół
Św. Leona Wielkiego
w wakacje:
  • nd 19.00
w rok szkolny:
  • pn-sob: 17.00;
  • nd i święta: 10.30, 12.00;
  • 1 piątki mc.: 18.00.









Powered by APSI © copyright 2009-12 by Parafia św. Leona W. w Wejherowie