Parafia pw. św. Leona Wielkiego w Wejherowie
MENU
Refleksje z zachrystii
Poniedziałek po Niedzieli Miłosierdzia
ks. proboszcz
2020-04-21

Kiedy w poniedziałek pojawiło się 40 ludzi w kościele na Mszę św.wieczorną wzruszenie ściskało za gardło. Widać uczestnicy tej Mszy poświątecznej starali się odzyskać utracony czas. Głodni i wyczekujący liturgicznego spotkania z Panem Bogiem w sposób widoczny angażowali się całym sercem. Kościół rozbrzmiewał modlitwą jakby był wypełniony po brzegi. Może po tych fatalnych ograniczeniach, po tych bolesnych szturmach na drzwi kościoła chcieli sobie skompensować ten świąteczny niedostatek, ten głód, który przycisnął tak wiele. Niepojęte jest, że tyle poświęcono dla ratowania cząstki człowieka zapominając, że ludzka dusza, duch człowieczy potrzebuje pociechy, którą znaleźć można przed Bogiem i niechybnie w świątyni. Ciągle aktualne jest pełne smutku stwierdzenie starej kobiety z filmu "Pokuta" - "cóż to za droga, która nie prowadzi do kościoła". x.prob

Czy powrócimy?
ks. proboszcz
2020-04-18

Jeśli wybierzemy się w daleką i czasową wyprawę nie zawsze potrafimy powrócić. Bo i my inni, odmienieni drogą i czasem i czekający zmęczyli się nieobecnością, weszli w nową rzeczywistość, w której nauczyli się żyć. Brak przestał być brakiem, pustka przestała uwierać. Skoro jakoś być musi to potafimy znosić to co nieuchronne, czemu nie możemy stawić czoła. Czasami tylko stawiamy sobie pytanie dlaczego i skąd to wszystko?

Do zywego dotknęła nas wszystkich niebezpieczna zaraza, której grozy nie dostrzegamy w naszej małej okolicy ale przychodzące z eksportu obrazy potrafią sparaliżować w nas niemal wszystko; trzeźwe myślenie, odwagę, nadzieję, której nie potrafimy w Bogu pokładać. Wypracowywane przez porzednie pokolenia instytucje na których polegała nasza religijność legły w gruzy. Administracyjne nakazy poparte decyzyją przełożonych w Kościele, wyprowadziły z niego wiernych, którzy w murach świątyń i tabernakulum może by znaleźli upragnioną pociechę.Niepojęte jest to, że granicznę decyzje wprowadzone bywały w ważne święta kościelne; 25.marca - Zwiastowanie Pańskie a lekka ulgta z innego rodzaju obostrzenie po Niedzieli Miłosierdzia. Czemu nie w niedzielę skoro w chrześcijańskim porządku jest początkiem tygodnia. A miłosierdzia jakby nie było wszyscy potrzebujemy. Dlaczego więc tak?

x.prob

Wielka Sobota.
ks. proboszcz
2020-04-11

Jeszcze rok temu to wielka gonitwa. Po resztki potrzeb do sklepów, pośpiech święconki najczęściej z dziećmi – niech się uczą. To spojrzenie na Grób Pański, czy cokolwiek się zmienił. To wielka kotłowanina, szczególnie w porach około obiadowych. Dom to królestwo matki albo żony, dzieci trzeba wyprowadzić, aby nie tłukły się po garnkach. Dzisiaj wszystko inaczej. Papież pokazał, że w pustej Bazylice też można, więc czemu nie w kościołach. A, że w lidlach i biedronkach tłok i kolejki, cóż z tego. Bliższa koszula ciału… I będzie musiał ten biedny Jezus sam nas zbawiać. Co najwyżej krzykniemy w Jego stronę – Jesteś miłosierny, do roboty. A kto mu rękę poda, kto da się wciągnąć do dającej szansę szalupy. Jeśli skamieniejemy w naszych lękach, kto pilnował będzie nadziei, która przynależy do ludzkiej natury.

x.prob.   

Na osiołku na źrebięciu oślicy
ks. proboszcz
2020-04-04

   Będziemy witali Niedzielę Palmową. W tym roku nie ma w niej ani chwilowej radości, ani czającego się smutku. Jest bez naszej obecności w świątyni. Liturgia już dawno stała się oszczędna. Przyjmując jej soborowe uproszczenie,  stara się z pomocą Słowa nieść niezgłębioną Tajemnicę. Posłanego od Ojca Syna na którego uwzięli się ci, co na Niego czekali. Spodziewali się, że dołączy się do chóru wertujących  Święte Księgi,  mędrców. A On poszedł własną drogą. Szedł ubogo, choć „lisy mają nory, ptaki powietrzne gniazda”. Potrafił żyć na pustyni, mierząc się z głodem, nie musiał szukać miejsca, gdzie by głowę skłonił. Jego  ubóstwo mogło gniewać tych, którzy w doczesnych dostatkach pokładali nadzieję.
Choć knuli, to On panował nad czasem. Mówił „jeszcze nie nadeszła godzina moja”, a potem „godzina moja już nadeszła”, jeszcze później i bliżej tego co musiało się stać - ”nadeszło panowanie księcia ciemności”. Ten brak wewnętrznego  światła odebrał jasność widzenia wszystkim.
Najbardziej dotknął tych, którzy mieli najwięcej  do stracenia. Zaczęli się bać, że maluczcy przestaną ich pozdrawiać na ranku, że przestaną się liczyć z ich słowem,  ich opinią.  Skoro „syn cieśli z Nazaretu” budził podziw u wielu „mową z mocą”. Zasadne zrobiło się pytanie; “skąd u Niego ta mądrość”. Nie terminował u żadnego znanego i uznanego rabina, nie ,kołysał się nad świętymi zwojami,  jak pełgający płomień lampki oliwnej. Jak zapracował na taki posłuch i uznanie?  Kiedy powiedział; „Ja jestem z wysoka” zbyli Go szyderczym śmiechem. Lud jednak chętnie Go słuchał wiele razy, z wielu ust padały słowa; „Tyś jest Mesjasz”. Nie mogło być inaczej, kiedy przybył do Jerozolimy jak Król Dawid jadąc „na oślątku, źrebięciu oślicy”. Wzbudził podziw całego miasta. Nawet uczniowie byli zaskoczeni. Mistrz wiele może, ma rozległe kontakty. Oni tylko mieli przyprowadzić ośle, mieli podejść do wskazanego człowieka, który gotów był bez sprzeciwu udostępnić salę, gdzie miało się dokonać największe niepojęte “misterium”, którym żyć mają uczniowie Chrystusa aż do dni ostatnich.  x.prob

niedziela 29.03.2020r.
ks. proboszcz
2020-03-29

Kiedy w Konwikcie odprawiałem Mszę dla nadliczbowej „5” w kościele parafialnym,  przed kościół zajechał patrol policyjny liczący wychodzących ze świątyni. Nie wiem jak poradzili sobie ze służbą liturgiczną, liczniejszą jak w co dzień. Kto był pomysłodawcą takiego rozkazu?

 Mi przypomniał się czas stanu wojennego, kiedy po długiej spowiedzi z proboszczem wracaliśmy do plebanii na wieczerzę wigilijną,  przed naszym domem stał wojskowy gazik. Przez myśl przebiegło pytanie: „czy po nas?”  , tym bardziej, że paru naszych parafian sprawowało dość poważne zadania w strukturach „Solidarności”, jednocześnie przynależąc do KIK-u i zostało internowanych.  Okazało się, że żołnierze liczyli na to, że gdzie jak gdzie, ale na plebanii zaopatrzą się w opłatek, aby nim się w koszarach podzielić.  

Zrozumiałe jest, że skoro poszło takie zarządzenie, a biskupi nasi je zaakceptowali, służby porządkowe nie powinny tak ostentacyjnie przeprowadzać kontroli dorzucając do paraliżującego strachu jeszcze jeden element lęku. Można wejść do kościoła w mundurze a nawet „po cywilu” policzyć i po sprawie.

Nawiasem mówiąc do kolejnego ograniczenia liczby wiernych wybrano najgorszy z możliwych terminów Uroczystość Zwiastowania Pańskiego, w następny dzień przypadało wspomnienie Dobrego Łotra. Może to byłby lepszy termin?

x.prob.

Papieski apel z przeszłości
ks. proboszcz
2020-03-28

    Karol Kardynał Wojtyła w sierpniu 1976 w Stanach Zjednoczonych;  “Stoimy dziś w obliczu największej konfrontacji, jaką kiedykolwiek przeżyła   ludzkość. Nie przypuszczam, by szerokie kręgi społeczeństwa amerykańskiego ani najszersze kręgi wspólnot chrześcijańskich zdawały sobie z tego w pełni sprawę. Stoimy w obliczu ostatecznej konfrontacji między Kościołem a anty-Kościołem. Ewangelią a jej zaprzeczeniem. Ta konfrontacja została wpisana w plany Boskiej Opatrzności. To czas próby, w który musi wejść cały Kościół, a polski w szczególności.
   Jest to próba nie tylko naszego narodu i Kościoła. Jest to w pewnym sensie test na dwutysięczną kulturę i cywilizację chrześcijańską ze wszystkimi konsekwencjami; ludzką godnością, prawami osoby, prawami społeczeństw i narodów.”   
 W 1981 w pielgrzymce do Niemiec wyjaśniając tajemnicę fatimską
 Jan Paweł II mówi; “ Musimy przygotować się w niedługim czasie do przetrzymania wielkich rzeczy, które będą od nas wymagać gotowości, nawet utraty życia i oddania całego siebie Chrystusowi i dla Chrystusa”.
    Słowa Jana Pawła II sprawdzały się na przestrzeni minionych lat, zwłaszcza teraz widać  ich  prorocze przesłanie. Walka z Kościołem przy-
biera na sile poprzez jawny lub ukryty ateizm i liberalizm. Antychrześcijańskie ustawy, programy medialne, szkolne, realizowane są pod hasłami praw i swobód obywatelskich. Gorzkim owocem tych działań jest pomijanie  istnienia osobowego Boga, odejście od Dekalogu i wprowadzenie nowych norm moralno-obyczajowych, mających uwolnić ludzkość od reguł Prawa Bożego. Dąży się do zmian w Kościele, głosi się nowe spojrzenie na funkcję rodziny, wprowadza nowe wzorce moralne w wychowaniu młodzieży.
Następuje akceptacja grzechu, fundamentalne wymogi ewangeliczne uważa się za niepasujące do do obecnego czasu. A Jezus nie przyszedł “aby zmieniać ale wypełniać”.        

    z art. A Czerniakowskiej “Wirus” w “Sieci”

Przyszło nieoczekiwane
ks. proboszcz
2020-03-16

Życie pisze nam scenariusze w oparciu o to co było. Ewangelie, choć Dobra Nowina to też Nowina a wić coś czego jeszcze nie było daje się zrozumieć, czego człowiek potrzebuje i przyjąć dlatego, że coś podobnego zdarzyło się wcześniej . Dziś jesteśmy zaskoczeni. Nie spodziewaliśmy się tego, że zostaniemy w domach, że nie pójdziemy do kościoła, że nie usiądziemy w swojej od zawsze wybranej ławce, obok dobrych znajomych, którzy zawsze obok nas siedzą. Teraz trzeba się skupić przy ekranie telewizora. Uczestniczyć na inny sposób w liturgii. Może „nasz” ksiądz a może inny z dalekiego a uznanego kościoła.

Refleksje z zachrystii
ks. proboszcz
2019-06-14


 Przed nami Boże Ciało.
     Od herezji Berengariusza, która wyrażała wątpienie w realną obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie co miało miejsce w początkach II. Tysiąclecia  w Kościele ożywił się znacznie kult eucharystyczny.  Opierał się on na aktach Adoracji a z czasem pojawiły się nabożeństwa związane z uroczystymi procesjami z Najświętszym Sakramentem w ważnych miejscach i czasach. Ostatecznie pod wpływem objawień świętych i błogosławionych Kościała Papież Urban V ustanowił święto “Ciała Chrystusa” i postanowił je obchodzić po niedzieli Trójcy Przenajświętszej. W procesji Bożego Ciała udział brał cały lud, wszystkie stany, przedstawiciele władzy, rzemiosła, wojsko, rozliczne stowarzyszenia i bractwa. W procesji przedstawiciele poszczególnych grup społecznych nieśli swoje emblematy, sztandary i chorągwie. Procesja Bożego Ciała była okazją do zamanifestowania swojej wiary wedle starego, uznanego symbolu Kościoła Rzymsko-katolickiego, które do dziś wymawiamy w czasie Mszy niedzielnych i ważnych uroczystości.
Dzisiejsze procesje nie angażują już w tak dużym stopniu lokalnych społeczności zespalanych wspólnymi zainteresowaniami, stawianymi sobie celami i samokształceniem. Wspólczesny człowiek cywilizacyjnie staje się indywiduum, jednostką. Z największym wysiłkiem odnajduje się we wspólnocie. Przeżywa też kryzys wiary, deficyt modlitwy, nie potrafi zbliżyć się do Boga, nie potrafii doświadczyć Jego obecności w ciszy, ktora jest niezbędna, aby mógł w sobie dosłyszeć głos Boga. Dobrze, że potrzeba zachowania tradycji, pamięć jak to dawniej rodzice z dziećmi za rękę szli za Najświętszym Sakramentem, który niesiony przez kapłana przemierzał ulice miast i wiosek, aby błogosławieństwo Bożej Obecności spływało na wszystkich, którzy przed Bogiem się otwierają, na ich domy, zagrody, mieszkania. Znakiem tego otwarcia są ukwiecone okna, balkony, powiewające flagi narodowe, maryjne i kościelne. Niech tegoroczna procesja Bożego  Ciała zmobilizuje nas, aby podziękować Bogu za Jego żywą obecność wśród nas i prosić o błogosławieństwo i pokój pośród swoich.                       x.prob  

Refleksje z zachrystii
ks. proboszcz
2019-04-27

Wileński obraz Chrystusa Miłosiernego.

Pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego został namalowany dopiero w Wilnie w czerwcu 1934 roku. Tam Siostra Faustyna spotkała ks. Michała Sopoćkę, który jako wileński kierownik duchowy miał jej pomóc w realizacji misji Miłosierdzia. Malowanie pierwszego obrazu Jezusa Miłosiernego  otoczone było wielką dyskrecją. Praca trwała kilka miesięcy, a gdy obraz był już ukończony, Siostra Faustyna nie była z niego zadowolona.
        Wymalowany  obraz  został umieszczony w ciemnym korytarzu  w klasztorze sióstr bernardynek przy kościele św. Michała, którego ks. Sopoćko był wówczas rektorem. Siostra Faustyna przynaglała swego spowiednika, by obraz umieścił w kościele. 26–28 kwietnia 1935 roku, w planowane święto Miłosierdzia po raz pierwszy został ukazany światu nowy wizerunek ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Zbawiciela świata, Jezusa Miłosiernego. Działo się to w sanktuarium Ostrobramskiej Matki Bożej Miłosierdzia. W tych uroczystościach uczestniczyła także Siostra Faustyna. Po tych uroczystościach obraz powrócił do klasztoru sióstr bernardynek, skąd był zabierany do dekoracji  ołtarzy  na procesjach Bożego Ciała. 4 kwietnia 1937 roku, po pozytywnej opinii rzeczoznawców, za pozwoleniem metropolity wileńskiego abpa Romualda Jałbrzykowskiego, obraz Jezusa Miłosiernego został poświęcony i umieszczony w  kościele  pw.  Św. Michała  w Wilnie, gdzie odbierał cześć do 1948 roku. W sierpniu 1948  roku władze komunistyczne skasowały klasztor bernardynek w Wilnie, zamknęły kościół pw. Św. Michała, a wyposażenie świątyni wraz z obrazem Jezusa Miłosiernego pędzla Kazimirowskiego przewieziono do czynnego wówczas kościoła Ducha Świętego i złożono za ołtarzem głównym, w miejscu dawnego chóru zakonnego. Stamtąd od proboszcza ks. Jana Ellerta prawdopodobnie w 1949 roku obraz Jezusa Miłosiernego zabrał ks. Józef Grasewicz i umieścił w kościele   w Nowej Rudzie (niedaleko Grodna), gdzie był proboszczem. Obraz z dorobionym podpisem: Jezu, ufam Tobie zawieszono wysoko, nad przewiązką oddzielającą prezbiterium od nawy głównej. Przed nim modlili się mieszkańcy Nowej Rudy przez wiele lat, nawet wówczas, gdy kościół władze komunistyczne zamknęły i chciały zamienić na magazyn. W tym samym czasie ks. Sopoćko rozważał możliwość sprowadzenia obrazu do Polski, jednak zaprzestał czynić starania, kiedy okazało się, że nie byłoby to bezpieczne. Pomimo wielu zmian w administracji kościoła w Nowej Rudzie, obraz pozostał w nim przez około trzydzieści lat. W 1970 roku z kościoła wywieziono całe ruchome mienie świątyni do kościoła w Porzeczu. Pozostał w nim tylko obraz Jezusa Miłosiernego, gdyż był zbyt wysoko zawieszony, a nie było odpowiedniej drabiny, by go zdjąć. W 1986 roku potajemnie podmieniono obraz w kościele w Nowej Rudzie, instalując w nim kopię, a oryginalny obraz został zrolowany przewieziony najpierw do Grodna, a później do Wilna. Po koniecznej konserwacji płótna, domalowaniu podpisu i nadbudowaniu tła w górnej części obrazu, w 1987 roku obraz pojawił się w bocznym ołtarzu świeżo odremontowanej świątyni Ducha Świętego. W 2005 roku został przeniesiony do kościoła Trójcy Świętej w Wilnie, który został podniesiony do rangi diecezjalnego Sanktuarium Miłosierdzia Bożego.

  ks. Diakon Przemysław Zocholl - /fragment pracy magisterskiej/

Refleksje z zachrystii
ks. proboszcz
2018-09-22

Informacja dotycząca pogrzebów.

Z początkiem października proboszcz parafii Trójcy Świętej rozpoczyna,   remont kaplicy cmentarnej na Śmiechowie. W związku z powyższym nie będą mogły być tam sprawowane Msze św. Wszystkie wejherowskie parafie obrzędy i  Msze św. pogrzebowe będą musiały sprawować  w kościołach parafialnych. Po liturgii pogrzebowej w kościele nastąpi przejazd do bramy cmentarnej a dalej procesja do grobu. W związku z powyższym trzeba będzie  termin najpierw uzgadniać w parafii, potem na cmentarzu, bo mogą zaistnieć okoliczności i terminy, które nie pozwolą zrealizować posługi pogrzebowej w proponowanym przez zakład pogrzebowy czasie. Obecny stan rzeczy wydłuży czynności związane z pogrzebem m.in. przez problem komunikacyjny, związany z przeciskaniem się samochodami, ewentualnie autobusem przez w pewnych porach zatłoczone ulice. Czynności  pogrzebowe trzeba będzie uzgadniać  w Biurze parafialnym i byłoby dobrze, aby załatwiał formalności pogrzebowe ktoś z rodziny Zmarłego.

Msze św. kościół
Św. Leona Wiielkiego
i Stanisława Kostki
  • pn-sob: 7.00, 8.00, 18.00;
  • nd i święta: 7.00, 8.30, 10.00, 11.30, 13.00, 18.00;
  • święta znieś.: 7.00, 8.00, 10.00, 17.00, 18.00.
Msze św. kościół
Św. Leona Wielkiego
w wakacje:
  • nd 19.00
w rok szkolny:
  • sob: 17.00;
  • nd i święta: 10.30, 12.00;
Licznik odwiedzin: 03791240
Powered by APSI © copyright 2009-20 by Parafia św. Leona W. w Wejherowie