Jesteś tutaj:
Refleksje z zachrystii
Refleksje z zachrystii
Powracamy do pracy
Ks. Proboszcz
2011-08-28

Powracamy do naszych obowiązków w najszerszym spraw wymiarze. Dzieci, młodzież i nauczyciele do szkół, rodzice do stałej troski o swoje pociechy, rolnicy na pola do przedłużających się żniw,  murarze na budowy, wszyscy do swoich obowiązków, których nie ubywa.

Nasza parafia jako mała cząstka Kościoła ma też przed sobą ważne sprawy. Zaledwie wyłonimy się z oparów wakacji i urlopów czeka nas spory wysiłek - Misje parafialne.  Będziemy je przeżywali  od drugiej niedzieli września, która wypada 11 tego miesiąca a zakończymy w odpust ku czci św. Stanisława Kostki współpatrona naszej parafii. Poprowadzą tę pracę w naszej parafii Ojcowie Misjonarze Oblaci Najświętszej Maryi Panny. Będzie to znaczny wysiłek wymagający od nas wszystkich sporego zaangażowania. Misje parafialne mają poruszyć nasze serca. Przebić się przez wszystkie skamieliny do żywej tkanki naszej duszy. Odnowić naszą miłość do Boga i ludzi, określić nasze miejsce w świecie, w Kościele i naszej Ojczyźnie. Nie tylko dzisiejszy człowiek, ale człowiek każdego czasu potrafi dokonać rzeczy wielkich ale w wymiarze osobistym często ponosi porażkę. Misje uczą nas wychodzić z jazgotu naszego świata, z najrozmaitszych informacji, które mają w swym źródłosłowie obowiązek „formacji" a tego nie czynią.

Misje mają nas zbliżyć do siebie najpierw jako wspólnotę modlitwy, wspólnotę liturgiczną a z tego starania  mają odradzać się nasza rodziny, społeczność naszej parafii  zintegrowana z mieszkańcami całego miasta. Misje pokażą nam też naszą Ojczyznę Polskę. Te ponad 1000 lat Chrztu ma swoje znaczenie i swoją wartość i choć pojawiają się próby podważenia tego doniosłego aktu to zwykle są to niezborne działania „osobistych nieprzyjaciół Pana Boga" za którymi też ujmuje się Miłosierdzie Boże. Do misji też musimy się przygotować, dać Bogu „szansę" jak ów „rebe" narzekający na nikłe owoce swej modlitwy w kwestii wygranej na loterii, który wreszcie słyszy z Wysokości; „rebe daj mi szansę, kup chociaż los". Jeśli nie zdołamy znaleźć czasu trudno będzie o owoce i równie trudno będzie o odpusty. Misje bywają w parafiach raz na 10 lat skorzystajmy z łaskawego czasu aby zebrać jego owoce.            

Nasza sila z ich ofiary
Ks. Proboszcz
2011-08-07

Tydzień, który rozpoczniemy przynosi nam wspomnienie świętych męczenników - Siostry Benedykty od Krzyża, niegdyś Edith Stein, żydówki znakomicie zapowiadającej się adeptki filozofii, bliskiej współpracownicy Edmunda Husserla, twórcy  fenomenologii i ojca Maksymiliana Kolbe, franciszkanina, twórcy polskiego a potem japońskiego Niepokalanowa.

Święta Benedykta jako przedstawicielka Narodu Wybranego, poszukująca, ostatecznie chrześcijanka i katolicka zakonnica Chrystusowi poświęciła wszystko, karierę, uznanie, pozycję w środowisku i co istotne na tym nie poprzestała. Choć w przyjaznych jej środowiskach, zbliżonych do władzy próbowano ją ratować, to znaleziono ją nawet w holenderskiej pustelni i przywieziono do Oświęcimia, aby dokonać na niej egzekucji. Nic nie było w stanie jej uratować. Ani przyjaciele, ani habit zakonny. Nurt myśli, którą wspierała refleksją filozoficzną, owym umiłowaniem prawdy przypieczętowała śmiercią dla Prawdy objawionej, która się ucieleśniła osobie Jezusa Chrystusa.

Ojciec Maksymilian, człowiek niespokojnego ducha, mąż głębokiej wiedzy i wielkiej pobożności z potrzeby dzielenia się Chrystusem stworzył Niepokalanów. Bracia mniejsi, duchowi synowie św. Franciszka nie żyli dla siebie, stworzone dzieła miały przede wszystkim służyć całemu narodowi najpierw Polsce a potem również Japonii. Ojciec Maksymilian stworzył potężne wydawnictwo. Rycerz niepokalanej i Mały rycerz cieszyły się w okresie przedwojennym ogromną poczytnością. Na tym o. Maksymilian nie poprzestał. W planach i zamierzeniach było znacznie więcej a II Rzeczypospolita zbyt krótko trwała, aby wszelkie dzieła  w Ojczyźnie naszej mogły się należycie rozwinąć,  w tym też Niepokalanów.  

Oboje świętych i Teresa Benedykta od Krzyża i ojciec Maksymilian długo kołatali do naszej świadomości, abyśmy ich uznali za wartościowe wzorce. Któż kocha męczeństwo w dobie wszechobecnej konsumpcji, komu chciało by się umierać za innych.
A przecież, gdy życie uzna się za wartość użytkową a więc przyda jej przymioty względności, wtedy bez poczucia większej winy można je eliminować na każdym etapie.
Św. Benedykta i święty Ojciec Maksymilian niech nam pozostaną na zawsze ludźmi, których należy cenić, słuchać i choć to trudne, naśladować.  

Niebo i ziemia
Ks. Proboszcz
2011-07-03

Dwa różne porządki. Nam ludziom, istotom zanurzonym w czasoprzestrzeni przedstawiają się one jako odmienne, odległe od siebie miejsca. Żyjemy na ziemi. Ziemia jest nam domem, jest miejscem danym na zamieszkanie. Z analizy naszego bytowania wynika, że niezbyt stałym. Możemy być i tu i tam. Czasami te zmiany, te ludzkie wędrówki są wręcz niebywałe. Dokonują się nawet w skali kontynentów. Zawsze jednak to ta sama czasoprzestrzeń. Dopiero Niebo jawi się przed nami jako nowa rzeczywistość. Droga do Nieba, tę odnajdujemy na ziemi, a każdy z nas ma inną. Ziemia może być jej „cząstką", jak to śpiewamy w dość znanej pieśni oazowej. Jak Niebo złożyło swój pocałunek Ziemi przez narodziny Pana Jezusa, tak teraz wniebowstąpienie będące aktem sprawiedliwości ukazuje nam żyjącym na ziemi jak bardzo przenikają się te dwie różne pozornie dalekie od siebie rzeczywistości. Co prawda mawiamy „niebo na ziemi",niebo w ustach", „zapach niebiański" ale to tylko synonimy stanów naszego ducha, naszego umysłu. Słowa te są wyrazem pragnień i nadziei, że to co ciągle jeszcze niedoskonałe nabierze kiedyś spodziewanej pełni. Pan Jezus, który do Nieba odchodzi, do Ojca powraca, każe nam przez posłańców swoich, aniołów tak zaangażować się w sprawy ziemi, by gdy przyjdzie stosowny czas kiedy upłynie go odpowiednio „maluczko", każdy, który za Nim podąża mógł odnaleźć bez trudu Jego ślad prowadzący do domu Ojca.   

Nasz Papież Benedykt XVI
Ks. Proboszcz
2011-06-26

Wzruszająca była wypowiedź skromnego niemieckiego Kardynała Josefa Ratzingera, kiedy Kolegium Kardynalskie zadecydowało o Jego wyborze na Stolicę Piotrową. Ten skromny „pracownik Winnicy Pańskiej" miał za sobą udział jako doradca w Soborze Watykańskim II, wykłady z teologii na renomowanych uczelniach niemieckich, pasterską posługę Metropolity Monachium, wreszcie wezwany przez Jana Pawła II do Rzymu przewodniczył Kongregacji ds. Wiary od 1981 roku aż do Konklawe po śmierci Błogosławionego Jana Pawła II.
 Najbliższy współpracownik naszego Rodaka, człowiek wielkiej pokory i cichości, erudyta, znakomicie poruszający w zagadnieniach biblijnych i nauce Ojców Kościoła. Po Soborze Watykańskim jego książka „Wprowadzenie w chrześcijaństwo" stała się obowiązkową lekturą seminarzystów i adeptów teologii. Przez nieprzyjaciół Kościoła i zwolenników wszelkich form liberalizmu uznawany za nie-przejednanego konserwatystę i „pancernego kardynała". W prostym odbiorze tych, którzy się z nim spotykają promieniuje dobrocią, łagodnością, widać to też w przekazie telewizyjnym. Jest w nim ciągle świeżość i nieśmiałość bawarskiego chłopca, którego Bóg wybrał i postawił przed innymi do poważnego i odpowiedzialnego zadania  „umacniania braci we wierze". W tegoroczną uroczystość „książąt Kościoła" św. Piotra i Pawła będziemy dziękowali Panu Bogu za Benedykta XVI w 60-tą rocznicę święceń kapłańskich, za te długie lata posługi pasterskiej i prosić Dobrego Boga, aby swojego Namiestnika na ziemi, „sługę sług Bożych" dla naszego pożytku zachował na ziemi po najdłuższe lata.

Z prośbą i zachętą
Ks. Proboszcz
2011-06-19

Boże Ciało, w dobie weekendu i grilla, niekiedy prowadzi nas do liturgii piknikowej. Już nie karne hufce w szyku przemierzające wyznaczoną trasę, ale wnet przygodni wędrowcy, obserwatorzy a nawet  kibice, którzy bacznie obserwują działania tych zaangażowanych, tych, którzy podjęli jakieś zdania. Choć widać wyraźnie skupienie, powagę na twarzy i nutkę podziwu, to jednak nie zawsze uczestnik tej religijnej manifestacji podąża za misterium, które dzieje się w jego obecności, oczy widzą, uszy słyszą, jakby wychwytują ale czy przepuszczają dalej? „Czy serce pała?" Czy ta publiczna liturgia ma zakotwiczenie w Eucharystii, Misterium bezkrwawej ofiary,  która ciągle się ponawia na ołtarzach całego świata. Iść z Chrystusem w blasku Jego obecności i błogosławieństwa ulicami miasta to nic innego jak podjąć trud świadectwa nie tylko dzisiaj jeden raz ale wszędzie i zawsze.

Niedziela Męki Pańskiej
Ks. Proboszcz
2011-04-10

Od dawien dawna w tę niedzielę rozpoczynamy nasze nabożne ćwiczenia. Rekolekcjoniści, najczęściej czynni w duszpasterstwie zakonnicy pragną nam wszystkim zwrócić uwagę na sprawy ostateczne. Życie i śmierć są wszak obecne w naszym codziennym doświadczeniu. I choć ulegamy złudzeniu, że „umierają inni" śmierć jednak na różny sposób daje znać o sobie. Dlatego każdy w jakiś sposób musi się z nią mierzyć. Dlatego przeżywamy z jednej strony radość narodzin z drugiej celebrujemy tajemnicę odchodzenia. Brutalną oczywistość śmierci czło-wieka łagodzi nam wszystkim Chrystus. Bóg i człowiek. Pan życia i śmierci.  Zwycięzca za którym warto podążać nie tylko dla czekającego nas sukcesu ale dlatego, że wszystkie nasze kroki stają się i przewidywalne i celowe. Mieć pewność, że wszystko co czynimy czemuś służy, przynosi jakieś owoce nie tylko poprawia nam samopoczucie ale przede wszystkim plasuje nas w orbicie oddziaływania Boga. Stajemy współpracownikami Boga, jako dzieci nabywamy prawa do Bożego dziedzictwa.

Życie ze swymi wymogami potrafi nas jednak wyeksploatować, możemy poczuć się zmęczeni, nie potrafimy zawsze do końca utrzymać naszej uwagi i starania na tym co jest przedmiotem naszej pracy nad sobą i służby dla bliźniego dlatego musimy niekiedy schodzić na miejsce ustronne, aby się zastanowić, wyciszyć, wszystko na nowo przemyśleć. Temu służą rekolkcje. Święty czas, w którym należy zrezygnować z tego co niekonieczne mało ważne.  Rekolekcje to modlitwa, to też spotkanie ze Słowem.

To wysiłek intelektu i woli, który prowadzi każdego chrześcijanina do większego rozmiłowania się w Bogu. Wszystkie słowa, jakie w tych dniach padną czy z ust rekolekcjonisty, czy podczas liturgii mogą okazać się najważniejsze, najcelniejsze, najlepiej oddające stan duszy.            
 Nie tak dawno do studia TV TRWAM zadzwoniła młoda kobieta, która dziękowała za jedno zdanie podczas audycji tam przedstawionej, bo ono stało się kluczem dla trudnej sytuacji w której znajdowała się od dłuższego czas. Rekolekcje postawią nas w podobnej sytuacji, byleby nie zmarnować okazji. Częstokroć bowiem w naszym rachunku sumienia zwracamy uwagę na czyny niegodziwe,  zapominamy natomiast o zmarnowanych okazjach do dobrego, które mogły by przynieść pożytek nam i naszym bliźnim.

Znajdźmy dla siebie tę odrobinę czasu, który pozwoli nam wzmocnić się i odnowić nasze przymierze z Bogiem. 

Sondaże
Proboszcz
2011-03-27

Wiodące ułomny żywot w społecznej świadomości,  sondaże, próbują raz po raz opisać stan Kościoła, określić poziom społecznego zaufania do tejże instytucji. Nie uwzględniają  jednak podstawowej rzeczy, że Kościół będąc instytucją Bosko-ludzką nie poddaje się tak łatwo kategoriom czysto ludzkim. Najlepiej to widać po wieszczonych niepowodzeniach a nawet klęskach kolejnych papieskich spotkań czy to Jana Pawła II, czy Benedykta XVI.  Prognozy i przewidywania zawsze zawodziły. Jakaś siła kazała wyjść, szczególnie młodym, naprzeciw Dostojnemu Pielgrzymowi, słuchać Jego słów wyrażać radość z Jego obecności. Podobnie jest z różnymi sondażami.  Ostatnio  wieszczą spadek zaufania do Kościoła.   

Z  tym jest zawsze różnie, ale czy takie z istoty rzeczy skażone błędem badania, nie ma mają innego celu, nie są próbą kreowania i zaklinania rzeczywistości, która ostatecznie jest inna jak wieszczkowie przewidują.

Już lepiej wróżyć z fusów, niż poddawać się rygorom takich pseudobadań. Bóg i z Kościołem się zmaga, jak jest, ostatecznie to i tak ujrzymy, bo przed śmiercią jak dotąd nikt nie umknął.  

Czas Adwentu, czas drogi do Pana
Ks. Proboszcz
2010-11-28

Adwent, czas w którym karierę zrobiło łacińskie słowo „advenio", nadchodzę, przychodzę albo bardziej maje-statycznie „przybywam". A jeśli tak to z całym bogactwem swej istoty. W czasie oznaczonym i miejscu zadanym. Pewnie dlatego z uwagą śledzimy wszystkie słowa Świętej Księgi, bo każde z nich niesie swoją cząstkę „Oczekiwanego" i każde z nich domaga się uszanowania i pochylenia, bo dźwiga ciężar Boga, który jest jak Oblubieniec co skacze po górach.

Wszystko to, cała sceneria oczekiwania, każe nam podnieś oczy, oderwać je od tego, co przyziemne i wypatrywać Tego, który rozrywa Niebiosa. Dziś na wszystkie możliwe sposoby świat blichtrem swego bogactwa próbuje przyćmić Boga, próbuje z Nim konkurować, jak jednak może równać z Nieskończonym to co przemija, co trwa tylko chwilę. Wieczność do Niego należy a On daje ją tym, którzy go szukają, którzy Go pragną, którzy wychodzą Mu naprzeciw.

Czy i ja wyjdę ze swoją ofiarą Mszy św. roratniej, czy wyjdę z dobrowolnym umartwieniem, czy będę chciał widzieć coś więcej niż gwiazdkowe prezenty? Czy Bóg może jeszcze narodzić się we mnie?
     

Dni Kultury Chrześcijańskiej
Anna Racławska
2010-11-14

W dniach 10-11 listopada odbyły się w naszej parafii coroczne Dni Kultury Chrześcijańskiej. W tym roku obchodziliśmy je bardzo muzycznie. W pierwszym dniu, czyli 10 listopada po mszy wieczornej, wystąpili artyści - studenci Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku: Monika Cichocka - sopran i Maciej Zakrzewski - organy.

W programie ich koncertu znalazły się utwory kompozytorów polskich i zagranicznych. Mogliśmy usłyszeć głównie muzykę barokową, w której młodzi muzycy czują się znakomicie. Wykonali utwory przeznaczone na głos sopranowy z towa-rzyszeniem organów np. Vocalisa W. Kilara czy aria Daniela z oratorium „Susanna" J. F. Haendla jak również utwory organowe np. J. S. Bacha, w których można było usłyszeć bogactwo brzmienia jakie posiadają nasze organy. Rozbrzmie-wała zatem cudowna muzyka pod sklepieniem neogotyckiej świątyni przy niestety bardzo skromnie zgromadzonej publi-czności.  A szkoda...

Następnego dnia podczas uroczystej sumy o godz. 1000 wystąpiła młodzież z Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Jana III Sobieskiego w Wejherowie z pieśniami patriotycznymi pod kierunkiem p. Ewy Rocławskiej. Zaprezentowali się w nieco-dziennych aranżacjach instrumentalnych jak i wokalnych. Mogliśmy usłyszeć takie pieśni jak O mój rozmarynie, Piechota czy Legiony. Postawa tej młodzieży napawa wielkim optymizmem, gdyż oprócz wielkiej pasji, z jaką wykonywali przygotowane utwory, wykazali przy tym postawę patriotyczną, która tak nie modna jest w dzisiejszych czasach. Oby tak dalej!

Statystyka w Kościele
ks. Proboszcz
2010-10-31

Zwykle jedna z ostatnich niedziel października nakłada na nas obowiązek statystyczny. Powołane   do tego instytucje pragną oszacować rzeczywisty stan tak złożonej instytucji jaką jest Kościół.  Ministranci na ten czas zamieniają się w rachmistrzów i liczą. A liczby choć jest to wymiar czysto materialny niosą też jakieś treści. Pokazują czy nas jest więcej czy mniej. Czy komunię św. przyjmuje nadal tyle czy gorliwość zmalała. Zdecydowanie młodzież nie wzbogaca liczebności. Jeszcze trochę dzieci. Ale na liczbę ok. 9600 parafian czas na spotkanie z Panem Jezusem znalazło 3167, a więc co trzeci , do Komunii św. przystąpiło 1302 a więc co 7. Statystyki są jak to statystki. Ale lepiej to było.

 
Msze św. kościół
Św. Stanisława Kostki
  • pn-sob: 7.00, 8.00, 18.00;
  • nd i święta: 7.00, 8.30, 10.00, 11.30, 13.00, 18.00;
  • święta znieś.: 7.00, 8.00, 10.00, 17.00, 18.00.

Msze św. kościół
Św. Leona Wielkiego
w wakacje:
  • nd 19.00
w rok szkolny:
  • pn-sob: 17.00;
  • nd i święta: 10.30, 12.00;
  • 1 piątki mc.: 18.00.









Powered by APSI © copyright 2009-12 by Parafia św. Leona W. w Wejherowie