Jesteś tutaj:
Refleksje z zachrystii
Refleksje z zachrystii
Dni Kultury Chrześcijańskiej
Anna Racławska
2010-11-14

W dniach 10-11 listopada odbyły się w naszej parafii coroczne Dni Kultury Chrześcijańskiej. W tym roku obchodziliśmy je bardzo muzycznie. W pierwszym dniu, czyli 10 listopada po mszy wieczornej, wystąpili artyści - studenci Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku: Monika Cichocka - sopran i Maciej Zakrzewski - organy.

W programie ich koncertu znalazły się utwory kompozytorów polskich i zagranicznych. Mogliśmy usłyszeć głównie muzykę barokową, w której młodzi muzycy czują się znakomicie. Wykonali utwory przeznaczone na głos sopranowy z towa-rzyszeniem organów np. Vocalisa W. Kilara czy aria Daniela z oratorium „Susanna" J. F. Haendla jak również utwory organowe np. J. S. Bacha, w których można było usłyszeć bogactwo brzmienia jakie posiadają nasze organy. Rozbrzmie-wała zatem cudowna muzyka pod sklepieniem neogotyckiej świątyni przy niestety bardzo skromnie zgromadzonej publi-czności.  A szkoda...

Następnego dnia podczas uroczystej sumy o godz. 1000 wystąpiła młodzież z Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Jana III Sobieskiego w Wejherowie z pieśniami patriotycznymi pod kierunkiem p. Ewy Rocławskiej. Zaprezentowali się w nieco-dziennych aranżacjach instrumentalnych jak i wokalnych. Mogliśmy usłyszeć takie pieśni jak O mój rozmarynie, Piechota czy Legiony. Postawa tej młodzieży napawa wielkim optymizmem, gdyż oprócz wielkiej pasji, z jaką wykonywali przygotowane utwory, wykazali przy tym postawę patriotyczną, która tak nie modna jest w dzisiejszych czasach. Oby tak dalej!

Statystyka w Kościele
ks. Proboszcz
2010-10-31

Zwykle jedna z ostatnich niedziel października nakłada na nas obowiązek statystyczny. Powołane   do tego instytucje pragną oszacować rzeczywisty stan tak złożonej instytucji jaką jest Kościół.  Ministranci na ten czas zamieniają się w rachmistrzów i liczą. A liczby choć jest to wymiar czysto materialny niosą też jakieś treści. Pokazują czy nas jest więcej czy mniej. Czy komunię św. przyjmuje nadal tyle czy gorliwość zmalała. Zdecydowanie młodzież nie wzbogaca liczebności. Jeszcze trochę dzieci. Ale na liczbę ok. 9600 parafian czas na spotkanie z Panem Jezusem znalazło 3167, a więc co trzeci , do Komunii św. przystąpiło 1302 a więc co 7. Statystyki są jak to statystki. Ale lepiej to było.

Sierpień żniwny
ks. Proboszcz
2010-08-15

Dojrzały na naszych polach zboża. Ciszej i sprawniej zbieramy w obecnym stadium technicznego zaawansowania to, co matka - ziemia zrodziła. Nie potrzebujemy już żniwnych kampanii, które był czas przetaczały się przez media. Ciszej i nie bez troski, czy uda się zbyć pracują dzisiejszy żniwiarza. Skoro mniej szumu to i mniej ceremonii a przyjdzie może czas, że bez większego wrażenia, mechanicznie z pojękiwaniem żelastwa i innej materii będzie zmierzało do magazynów zboże „owoc ziemi i pracy rąk ludzkich", rąk uzbrojonych w maszyny.

Święty Szkaplerz
ks. Proboszcz
2010-07-18

Nasi rodzice i nasi dziadkowie postępując we wierze wspierali się sakramentaliami i dewocjonaliami. Stąd najbliższe sanktuaria maryjne ożywiały się z okazji odpustów związanych z uczczeniem Najświętszej Maryi Panny z góry Karmel zwanej też Matką Bożą Szkaplerzną. Ważnym momentem całodziennego a niekiedy trwającego przez oktawę święta, w którym brała udział wielka rzesza pielgrzymów były zapisy do Bractwa Świętego Szkaplerza. Liturgiczny obrzęd przyjęcia w poczet Bractwa poprzedziły przygotowania. Piesza pielgrzymka, koniecznym warunkiem była odbyta spowiedź, stan łaski uświęcającej, zapisy do księgi Bractwa, przyjęcie zobowiązań wynikających z przynależności, zwykle w postaci przypisanych modlitw i sam ceremoniał nałożenia szkaplerza.

Bractwa Szkaplerza Świętego cieszyły się opieką zakonu karmelitańskiego, zakonu o dość surowej regule, który trafił do Europy z góry Karmel, wsławionej w Piśmie świętym Starego Testamentu walką proroka Eliasza z kapłanami Baala, a w czasach chrześcijańskich będącym jednym z ważnych ośrodków życia religijnego i monastycznego.

Pierwotny Szkaplerz swoją formą nawiązuje do szaty osłaniającej człowieka, rycerskiego pancerza. Fizyczną walkę człowieka przenosi w przestrzeń duchową, gdzie każdy zmaga się ze sobą samym, aby w sobie pokonać wszelkie złe moce. Stąd stopniowo w użytku laików, czyli wiernych świeckich Szkaplerz się minimalizuje dochodząc do postaci niewielkich wizerunków Maryi na materiale zwisających na piersiach i plecach człowieka, by w bliższych nam czasach pojawić się jako medalik zawieszony na piersi każdego członka Bractwa. Istotą Szkaplerza jest to, że wprowadza człowieka w duchową przestrzeń, otwiera przed nim perspektywę wieczności i pokazuje człowiekowi, że zbawienie i szczęście wieczne jest owocem harmonijnej współpracy każdego z Bożą łaską. Święty Szkaplerz przy tym podkreśla niepoślednią rolę Maryi w dziele zbawienia człowieka.

Pielgrzymujemy
ks. Proboszcz
2010-07-11

Ciekawy świata współczesny człowiek nie omija i świętych miejsc. Fenomenem trudnym do wyjaśnienia pozostaną wszystkie sanktuaria starożytne i najnowsze. Ludzi w najgorszym przypadku wiedzie do takich miejsc ciekawość, czyjaś zachęta, przykład wytrwałych pątników a niekiedy potrzeba podjęcia jakiegoś wyzwania. Niektórzy na takiej drodze odnajdują to coś, co zmienia ich życie, co pozostaje na zawsze w pamięci, co wywiera znaczący wpływ na życie.

Gdyby, jak to się zdarza człowiek czekał nas jakąś potrzebę Boga mógłby się nie doczekać Pan Bóg nie odbiera nam wolności. Tworzy klimat prowadzący do spotkania, nigdy jednak nie zmusza. Pielgrzymki jako doświadczenia religijne wyrosły z potrzeby szukania Boga i poznania Go; są niekiedy powodowane potrzebą przedstawiania Panu Bogu jakichś ważnych intencji, wreszcie mogą być aktem wdzięczności za dobra otrzymane.

Pielgrzymka nigdy nie jest jakimś zamiarem towarzyskim. Pielgrzymując wchodzimy w Bożą przestrzeń i uczestniczymy w Boskim dziele uświęcenia świata.  

Wakacje
ks. Proboszcz
2010-07-04

    Wymagające nam się w tym roku trafiły wakacje. Dalekie od beztroski. Bo i wybierać należy i z boleścią patrzeć na tych rodaków naszych, których żywioł tak wiele pozbawił, niemal do życia zniechęcił. Deklarować potrafi każdy, dobrze radzić nawet ze smutkiem na twarzy i w głosie, zapewniać o swojej solidarności, nawet parę groszy dorzucić na wspólną zbiórkę, ale tylko nieliczni i to bez krzyku, z wyczuciem śpieszą z pomocą.
    Po szczęśliwie zdanych egzaminach, zaliczeniu kolejnego roku grupa kleryków Gdańskiego Seminarium, wśród nich nasz parafianin, ze sporą liczbą wolontariuszy Caritas diecezjalnej, udała się na tereny powodziowe, aby tam uczestniczyć w przywracaniu ładu domom i zabudowaniom, które zmasakrował żywioł. Widoczne straty a z tym oczywiste potrzeby nawet trudno ogarnąć. Liczy się każda para rąk, każdy gest wsparcia, każde słowo pociechy. Powszechnym doświadczeniem i ofiar i wspierających jest bezradność i zamierające na ustach pytanie; dlaczego?
    Taki żywioł uczy szacunku do sił przyrody, pokazuje człowiekowi jego miejsce w szeregu, poucza o konieczności solidaryzmu społecznego, bo każdy nawet w pozornie bezpiecznym miejscu może w jednej chwili stracić wszystko, dobytek całego życia. W takiej sytuacji widzimy, że o człowieku nie stanowi to, co posiada, ale kim jest. Mienie, posiadany majątek, w jednej chwili stają się wielkim brzemieniem, wzbudzają niepojęty żal za tym, co utracone.
    Inaczej, więc w tym roku przeżywać będziemy wakacje i urlopy. Gdzie niegdzie spotykać będziemy dzieci z terenów powodziowych. Podziwiać możemy tych wszystkich, którzy dają im choćby odrobinę wytchnienia. Korzystając z okazji przemieszczania się podziwiajmy nasz wspaniały świat, w którym żyjemy. Niech z podziwu zrodzi się szacunek i potrzeba ochraniania najmniejszej trawki, najskromniejszego listka, bo z poszanowania świata, całej przyrody bierze się poszanowanie człowieka i wdzięczność względem Pana Boga. 

Z egzaminem w wakacje
ks. Proboszcz
2010-06-13

    Powoli zbliża się wakacyjny czas. Dzieci i młodzież odbębniły kolejny rok w szkole, zasługują na spokój, na wytchnienie na zgoła inny sposób organizowania dnia. Nauczyciele po zmaganiach wreszcie zasługują na to by więcej czasu poświęcić sobie, swoim rodzinom, swoim bliskim. Zostaje jeszcze jeden odpowiedzialny egzamin dla wszystkich dorosłych - wybory. Że demokracja – więc trzeba odnaleźć rzeczywiste źródło naprawy ojczystego domu, który ostatnio przeżył poważne wstrząsy. Katastrofa smoleńska i festiwal pytań. Za każdym najdrobniejszym piętrzą się całe ich piętra. Wielka woda, która boleśnie ogłusza dotkniętych tym nieszczęściem, że nawet na płacz brakuje siły. Komu powierzyć naprawę ojczystego domu? 
    Do prawdy trudniej dość z zamieszania niż z błędu. Błąd daje oczywistość, zamieszanie niesie wszystko, jak powodziowa fala, tworzy grząski grunt, trudno na takim budować. Górę luźnej materii i z czasem wodny żywioł poniesie. Trudno w obecnych warunkach ufać komukolwiek.  Fetysz demokracji mydli niejedne oczy. Dzieje się tak, kiedy człowiek rozstaje się z pokorą, kiedy ze swego życia wyprowadził Boga, kiedy Kościół zamienił mu się w kościółek i kiedy rozprawia z Bozią jak dziecko maleńkie, tyle, że bez wiary i ufności owego dziecięcia.
    Wszyscy chcą dobra wszystkich. A to staranie są gotowi potwierdzać najgrubszymi słowy. Spór jałowieje a Polska czeka i traci każdego dnia i ludzi i dobra, w które dość hojnie Bóg nas wyposażył. Może wspólnie się podnieść, może poszukać siły, razem budować po takiej boleści. Pytanie premiera Jana Olszewskiego, z pamiętnego czerwca, – „jaka będzie Polska?” wciąż czeka na odpowiedź.

Uwagi na czas uroczystych deklaracji
2010-05-16

Bywają takie czasy w życiu ludzkich społeczności, kiedy aż huczy od rozmaitych deklaracji. Deklarują wielcy i mali, ścigają się w różnorakich oświadczeniach, zapewniają o swej stałości o wierności wyznawanym poglądom. Próbują być spolegliwi, odczuwający i rozumiejący wszystko lepiej od samych zainteresowanych, adresatów ich dobroczynnej i publicznej działalności. Pokazują, jakich to wartości mogą być strażnikami i na jakim fundamencie to dobro, któremu chcą służyć zostało ufundowane. Żyjąc w środku Europy stanowimy naród deklaratywnie religijny, katolicki. Wystarczy być ochrzczonym. To prawda, że chrzest wkłada nam w ręce „klucz do niebios bram”. Ale między początkiem a kresem człowieka jest całe życie, doczesne życie. Nawędruje się, więc pielgrzym tej ziemi. I musi być wierny drodze i przestrzegać reguł wędrowania. A one mają swoje źródło w Bycie Sprawczym, czyli w Bogu samym. Człowiek zaś nie jest od poprawiania Pana Boga, jego zadanie polega na właściwym rozpoznaniu woli Bożej i wprowadzeniu jej w życie. Już to czyni człowieka „współpracownikiem Boga” i stanowi o jego wartości i godności. Dziwić się, więc trzeba, że zadeklarowani ludzie wierzący, chrześcijanie, katolicy raz po raz podważają prawdy wiary, kwestionują orzeczenia Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, Papieża. Deklarują przynależność do Kościoła dla potrzeb różnych kampanii a najlepiej czują się poza nim. Nie mają odwagi nawet należycie się określić. Liczą na odruch miłosierdzia. Może niech chcą wcale wiedzieć, że w pewnych okolicznościach Chrystus poskręcał powrozy. Bo troska o to co Bogu się należy musi być niekiedy wyrażona w sposób absolutnie wyrazisty.

"Kapłanów swoich dał Bóg"
ks. Proboszcz
2010-04-24

Tak zaczyna się jedna z pieśni kościelnych, które z dużym wdziękiem wyśpiewują dzieci podczas uroczystej I Komunii Świętej. W prosty sposób przekonujemy się, że droga do większej bliskości z Bogiem wiedzie przez posługę kapłańską. Bo z woli Jezusa Chrystusa apostołowie a potem ich następcy zostali szafarzami Słowa i Sakramentów.

A słowo przy wszystkich swych ograniczeniach, z woli Boga wzięło na siebie obowiązek przekazania nam zamierzeń Bożych względem nas ludzi, od samego początku współpracowników Boga, w dziele doskonalenia i uświęcenia świata. Słowo w „ustach” Boga miało jeszcze dodatkowy walor, ono sprawiało, ono czyniło. Dzieło Słowa Bożego jest widoczne w stworzeniu a ponadto można obserwować skutki jego działania w samym człowieku szczególnie wtedy, kiedy od zła się odwraca i wchodzi na drogę sprawiedliwości.

Za żywotność Słowa w Narodzie Wybranym, ludzie Bożym odpowiadali potomkowie Aarona z rodu Lewiego, którego działem w dziedzictwie Abrahamowym stała się Świątynia. Najpierw skromna Arka Przymierza potem okazała budowla z czasów króla Salomona. Już wtedy Bóg oddał się w ręce człowieka, a szafarzami tej obecności stali się kapłani. Zorganizowani w zastępy, by zapewnić godną służbę należną Bogu Najwyższemu, Stwórcy, Wyzwolicielowi, Wybawcy swojego ludu.

Ta służba była mocno zorientowana na potrzeby doczesne człowieka. Miała określić ich zakres, miała też pouczyć o sposobach ich osiągania. Składane przez kapłanów ofiary wprowadzały w obszar świętości, w sposób naturalny niedostępny. Kapłani jako szafarze „mocy Bożej” cieszyli się w Izraelu wielkim poważaniem i byli przedmiotem troski całego ludu Bożego.

Zadania pasterskie kapłanów Nowego Testamentu mają swoje źródło w misji Pana Jezusa. Z Jego woli są kontynuacją tego dzieła. Dodatkowym wzmocnieniem jest zapewnienie Chrystusa: ”pozostanę z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Właśnie, dlatego „nowy lud Boży” modli się wytrwale, aby nigdzie na żadnym skrawku ziemi nie zabrakło szafarzy „świętych tajemnic”. Cały tydzień począwszy od niedzieli wznosić się, więc będzie modlitwa - wołanie o świętych, gorliwych i zdolnych do największych poświęceń sług Słowa i Sakramentów.

Bolesne doświadczenie
ks. Proboszcz
2010-04-18

Są wieści nad wyraz bolesne. Uderzają znienacka. Burzą wypracowany ład. Spadają na nasze głowy nieukojonym bólem. Odbierają poczucie pewności, ładu. Pogrążają w działaniach mających znamiona chaosu. Zmuszają do poszukiwania źródła jakiejkolwiek pewności, każą szukać siły poza dotychczas przyjętym i uznanym porządkiem. Zmuszają do zadania sobie pytań ostatecznych.

   


Dlatego w modlitwie składamy ręce. Bo wszystko inne przestaje być ważne. Na nic się nie przydadzą najbardziej sprawne i spracowane dłonie. Tylko poza sobą może człowiek znaleźć ukojenie. Pewnie, dlatego zawróciła nas ta katastrofa. Dlatego rzuciła nas na kolana, zwróciła w stronę Boga, każe w naszych świątyniach w ciszy mocować się z powszechnym smutkiem, każe boleść koić rytmem zdrowasiek. Każda śmierć ma swój sens. Każda zwiastuje zmartwychwstanie. I człowiek tego potrzebuje i naród. Może, więc wolno nam żywić nadzieję po takim wstrząsie, na lepsze czasy.

 
Msze św. kościół
Św. Stanisława Kostki
  • pn-sob: 7.00, 8.00, 18.00;
  • nd i święta: 7.00, 8.30, 10.00, 11.30, 13.00, 18.00;
  • święta znieś.: 7.00, 8.00, 10.00, 17.00, 18.00.

Msze św. kościół
Św. Leona Wielkiego
w wakacje:
  • nd 19.00
w rok szkolny:
  • sob: 17.00;
  • nd i święta: 10.30, 12.00;









Powered by APSI © copyright 2009-12 by Parafia św. Leona W. w Wejherowie