Jesteś tutaj:
Refleksje z zachrystii
Refleksje z zachrystii
Rekolekcje parafialne
ks. Zenon
2009-03-22
   No tak, to już za tydzień - rozpocznie się to, co stało się rytuałem czasu wielkopostnego: rekolekcje parafialne. Nie słyszymy już o naukach stanowych dla mężczyzn, dla kobiet... I pewnie słusznie. Odmienność płci jednoczy w celu: ostatecznie chodzi o zbawienie. Ale co? To już teraz mam się przejmować zbawieniem? Jeszcze czas! Możliwe...
   Uczestnicząc w pogrzebie w miniony piątek, stanąłem opodal grobu zwieńczonego krzyżem z przymocowanym doń napisem: Nieznany mężczyzna, znaleziony ........ w........... Czy on też miał czas? Można by powiedzieć, że obecnie ma dużo czasu... ale to nieprawda, bo po przekroczeniu progu śmierci czas ustaje. Tam wszystko jest albo JUŻ, albo ZA PÓŹNO.
   Nie jest dobrze przynaglać do Boga, wywołując lęk. On sam, aczkolwiek w ciągu wieków udowadniał niejednokrotnie, że za dobre wynagradza, a za złe karze, to przecież woli się objawiać jako Ojciec, Pasterz, Miłość i Miłosierdzie. Pragnie, abyśmy takim Go znali. On jest bogaty w liczne łaski i chętnie je nam ofiaruje. Wszędzie jednak, gdziekolwiek człowiek chciałby coś zyskać, musi podjąć pewne działania w tym zakresie. Słońce i deszcz, nie rozróżniając, obdzielają wszystkich jednakowo. We wszystkich zaś ludzkich działaniach istnieją: prośby, podania, wnioski, petycje itd. Nie inaczej objawiają się ostatnio również cuda tzw. funduszy unijnych - tam nie wystarczą prośby i wnioski, tam trzeba jeszcze udowodnić, że ma się jakiś osobisty wkład w to, co uzupełnione dodatkowymi środkami, w konkretny sposób zaowocuje...
   Dlaczego Pana Boga mielibyśmy traktować gorzej? Chcemy lepszego, doskonalszego życia? Pan Bóg z pewnością nam pomoże, ale ze swej strony trzeba też nieco zainwestować: trzeba w owo wspólne bosko-ludzkie dzieło wnieść wkład osobistego czasu (nb. również dzierżawionego od Boga...) Stąd rzeczywiście mogą wyniknąć prawdziwe cuda - niezależnie od poziomu intelektualnego czy emocjonalnego zaangażowania O. Rekolekcjonisty. Pan Bóg działa według własnych reguł i nikogo z pewnością nie pokrzywdzi. Przydałaby się totalna mobilizacja w rodzinach: od dzieci, które pójdą do kościoła ze swoimi klasami, poprzez młodzież (!) do dorosłych. Zainwestujmy!
Boże, nie grzmisz?
ks. Zenon
2009-03-15
   Wiele razy zadajemy sobie to pytanie, widząc do jakich absurdów może człowiek doprowadzić siebie, życie osobiste, powszechne prawodawstwo itd. Przypomina mi się pewien pacjent wiadomego szpitala, który machając ręką z rezygnacją powtarzał: Całe życie z wariatami...
   Niektóre z doniesień prasowych byłyby pewnie nawet śmieszne i nadawać by się mogły na komediowego tasiemca, gdyby... nie były prawdziwe.
   Czy są jakiekolwiek słowa komentarza do pomysłu lidera brytyjskich Zielonych Jonathona Porritta, piastującego jednocześnie funkcję przewodniczącego rządowej komisji ds. Ekologii, który postuluje (całkiem serio), aby jedna rodzina miała nie więcej niż dwoje dzieci? Jaka motywacja? Toż nawet dzieci wpadłyby na to! Oczywiście, że chodzi o... ograniczenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Według Porritta małżonkowie decydujący się na większą liczbę dzieci są skrajnie nieodpowiedzialni. Tak bowiem “liczne” rodziny, w jego opinii są zbyt dużym obciążeniem dla środowiska, gdyż produkują nadmierne ilości gazów cieplarnianych, zwłaszcza dwutlenku węgla.
   Śmieszne? Niedorzeczne? Głupie? N i e m o ż l i w e??? Słów po prostu brakuje. Na tym jednak inwencja pomysłowego Jonathona się nie wyczerpuje. O, nie! Brytyjski racjonalizator prawa postuluje też dofinansowywanie antykoncepcji, wprowadzenie aborcji na życzenie, eutanazję oraz nieleczenie ludzi śmiertelnie chorych. Postuluje wręcz wycofanie wszystkich środków finansowych, jakie rząd przeznacza na leczenie ciężko chorych i przeznaczenie ich na antykoncepcję i aborcję.
   Starzy ludzie powiadali: Głupich nie sieją - sami się rodzą. Pytanie tylko, skąd obecnie taki na nich urodzaj? W Kabarecie Moralnego Niepokoju na pytanie: Skąd się biorą tacy ludzie? Padła odpowiedź: Rodzą się in vitro. Być może?
Jałmużna wielkopostna
ks. Zenon
2009-03-08

   Od czasu do czasu jesteśmy “trącani” w znaczeniu dosłownym i w przenośni przez różnych potrzebujących wsparcia i pomocy. Czasem serce się kraje na widok niedoli innych ludzi. Często jednak mamy wątpliwości: Dlaczego? Dlaczego mam dać? Dlaczego nie potrafią sobie radzić? Przecież jeszcze nie zarabiam albo mam niską rentę...

   Modlitwa, post i jałmużna - to trzy środki prowadzące do wewnętrznej doskonałości. Rozumiemy modlitwę, rozumiemy post, ale jałmużna? W bezpośrednim przełożeniu jałmużna to miłość: dzielenie się z innymi tym, co sam posiadam. Spoglądając na to głębiej można powiedzieć, że jałmużna to też rodzaj postu. Dlaczego? Od czasu do czasu wypadałoby zastanowić się czego tak naprawdę potrzebuję, a co zostało mi jako potrzeba wmówione? Zawsze znajdą się rzeczy, sprawy, przyjemności, których - choćby czasowo - nie potrzebuję, albo mogę się bez nich obyć. Ta - choćby chwilowa rezygnacja - może stać się ofiarą. Na taki właśnie cel wymyślono Jałmużnę Wielkopostną - papierowe kartoniki, do których niekoniecznie małe dzieci mają wrzucać swoje ofiarki. Najlepszą nauką jest dobry przykład dorosłych.

Merry . . . . . mas
ks. Zenon
2008-12-23

Potrzebowałem ostatnio jakiegoś konkretnego obrazka, ilustrującego rzeczywistość Bożego Narodzenia. Najłatwiej uczynić to - oczywiście - posługując się internetową wyszukiwarką. Wystarczy wpisać określone słowo, czy wyrażenie i włączyć opcję grafika. Zwykle jednak bywa tak, że wpisując potrzebne słowo w języku angielskim poszerzamy bazę poszukiwań i poprawiamy wynik. Akurat jeśli chodzi o Boże Narodzenie, angielski termin (nawet mnie) nie sprawił trudności, więc wpisałem krótko: Christmas. Jakie obrazki wyskoczyły? Oczywiście mnóstwo - prawdopodobnie nie dałoby się wszystkich przejrzeć, ale spróbowałem... Podczas przeglądania obrazów nie mogłem zrozumieć na jakiej zasadzie są one kojarzone. Na hasło Christmas "pojawiły się" bowiem choinki i choineczki (co jest przecież zrozumiałe), renifery. gwiazdorki, zimowe pejzaże, świece, bombki, świąteczne stroiki. Mikołaje i (bardzo ponętne) Mikołajowe... nawet torebki i damska bielizna! ale... betlejemski żłóbek i to, co można by z nim kojarzyć, było zaledwie na sześciu obrazkach (na około czterysta przejrzanych!) Wróciłem więc do polskiej nazwy. A tam co piąty obrazek ilustrował Świętą Rodzinę! Przypominam sobie, że w roku ubiegłym katolickie gazety pisały, że w Londynie (i nie tylko) z witryn sklepowych ich właściciele musieli zdjąć szopki i inne nabożne dekoracje, bo... mogłoby to urazić uczucia niewierzących lub innowierców na przykład muzułmanów. Boże! - pomyślałem - Do czego ci Anglicy doszli? Udało im się świętować Boże Narodzenie bez Boga... To tak, jakby świętować urodziny mamy, wypychając ją za drzwi! Oczyma wyobraźni dostrzegłem już ocenzurowane kartki świąteczne w języku angielskim, gdzie można będzie przeczytać Merry ...........mas. Jakby to był jakiś brzydki wyraz! Tak mniej więcej było u nas za czasów komuny! Przypomnijmy sobie: w kioskach i sklepach można było kupić mizernej jakości kartki z widokiem bombki. choinki, gwiazdora. bałwana itp. z lakonicznym: Wesołych Świąt! Jakich? Mój katecheta zwracał wówczas uwagę, że nie należy życzyć sobie wesolych Świąt, bo wesołość może być równoznaczna z głupkowatością. My powinniśmy sobie życzyć radosnych Świąt, bo radość wypływa z serca wypełnionego Bogiem. No tak, ale tamte czasy minęły. I wracają! Komuna wraca przez Zachód!... z świętem bałwana pod dziadkiem Mrozem. Brrr!

Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 -9-
 
Msze św. kościół
Św. Stanisława Kostki
  • pn-sob: 7.00, 8.00, 18.00;
  • nd i święta: 7.00, 8.30, 10.00, 11.30, 13.00, 18.00;
  • święta znieś.: 7.00, 8.00, 10.00, 17.00, 18.00.

Msze św. kościół
Św. Leona Wielkiego
w wakacje:
  • nd 19.00
w rok szkolny:
  • sob: 17.00;
  • nd i święta: 10.30, 12.00;









Powered by APSI © copyright 2009-12 by Parafia św. Leona W. w Wejherowie