Wierzę, Panie. ks. Piotr | 2011-04-03 |
W czwartą niedzielę Wielkiego Postu stół Słowa Bożego jest obficie zastawiony. Bóg wybiera Dawida - zostaje namaszczony przez Samuela. Ten, który po ludzku najmniej się do tego wybrania nadawał, znalazł w oczach Boga uznanie. Św. Paweł wzywa do postępowania w światłości, gdyż z niej rodzi się wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda. Zwieńczeniem jest dość duży fragment z Ewangelii wg św. Jana. Opowiada nam on o uzdrowieniu niewidomego od urodzenia. W przypadku kalectwa ludzie często dawniej zastanawiali się, kto jest temu winien - kto zgrzeszył? Uczniowie Jezusa też chcieli poznać odpowiedź na to pytanie. Usłyszeli, że stało się tak, iż jest ów człowiek niewidomy, „aby się na nim objawiły sprawy Boże". Jezus uzdrawia go - nałożył na jego oczy błoto uczynione z ziemi i śliny, a potem posyła go do sadzawki Siloe, by się obmył. Widzący od tej chwili przeżywa spotkania z tymi, którzy nie chcą wierzyć w to, że był niewidomy, z tymi, którzy go przesłuchują, aby na końcu usłyszeć słowa: „cały urodziłeś się w grzechu, a śmiesz nas pouczać?" i zostać wyrzuconym precz. Cóż takiego powiedział faryzeuszom? „Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić". Te słowa tak zdenerwowały przesłuchujących go. Po ponownym spotkaniu Jezusa wyznaje wiarę, że jest Synem Człowieczym i oddaje Mu pokłon. Faryzeusze choć mówili, że „widzą" wciąż trwali w grzechu, tak jakby byli niewidomymi, żyjącymi w ciemności. Można być niewidomym, który żyje w światłości, można widzieć wszystko wokół i być żyjącym w ciemności. A ja widzę i żyję w światłości? Czas Wielkiego Postu dobiega połowy. Teraz już zacznie z każdym dniem ubywać szans i możliwości, by przejrzeć oczami duszy. Świat ciemności jest w nas, gdy żyjemy w grzechu. Gdy zamiast realizować Boże wezwanie do świętości, szukamy spraw tego świata i czynimy z nich bożyszcze, któremu służymy. Gdy nigdy nie mamy czasu na modlitwę, na niedzielną Mszę św., na nabożeństwa Drogi Krzyżowej, Gorzkich Żalów, na rekolekcje, na wejście do mijanego w dzień powszedni kościoła, aby na chwilę spotkać się z Bogiem, na spowiedź, aby oczyścić swe sumienie, gdy pielęgnujemy jak ogród swoje nałogi, zniewolenia, nienawiści, gniewy, gdy Boże przykazania zostawiliśmy jako zbyt wygórowane i poszukaliśmy liberalnego i wygodnego świata wartości w oparciu o przyjemność, użycie, zysk, czy egoizm, gdy zostawiamy w spokoju Biblię, którą samotną na półce pokrywa coraz większa warstwa kurzu. Żyć w ciemności można, ale cena będzie wysoka, bo przecież przyjdzie kiedyś dzień spotkania z prawdziwą Światłością. Wtedy wszystkie nasze uczynki, słowa i myśli wyjdą na jaw. Co czynić, by radość spotkania z Bogiem była wielka... Pozwolić Jezusowi, aby otwierał nam nieustannie oczy, by pomagał nam żyć w światłości Jego Miłości. Ta światłość sprawia, że lepiej dostrzegamy nasz grzech i łatwiej jest nam dostrzec jego zło. Światłość pozwala też dostrzegać piękno oraz tych, którzy potrzebują naszej pomocy. Każde dobro zapala w nas większe światło i tym samym stajemy się jego źródłami w świecie ciemności. Ów niewidomy, który dzięki spotkaniu z Jezusem przejrzał, przede wszystkim dzięki wyznaniu wiary w Syna Człowieczego zaczął żyć w światłości. Nie oczy ciała, ale „oczy duszy" pozwalają widzieć Światłość. Jeśli żyję dziś w ciemności, to Chrystus czeka, aby mi pomóc. Oby nie czekał nadaremno...
| |