Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? ks. Piotr | 2011-04-17 |
Niedziela Męki Pańskiej to przede wszystkim zaproszenie nas do przeżycia najważniejszych wydarzeń dotyczących historii zbawienia człowieka. To wejście do Wieczernika, to doświadczenie opuszczenia Jezusa podczas modlitwy w Ogrodzie Oliwnym, aresztowania, postawienia przed Wysoką Radą, to także wsłuchanie się w słowa zaparcia się Chrystusa przez Piotra, czy wydanie Jezusa Piłatowi, by w końcu przypatrzeć się jak Chrystus bierze krzyż i rusza w drogę ku Golgocie. Tam zaś dokonuje się dzieło zbawienia człowieka. Śmierć Syna Bożego staje się przebłaganiem za wszystkie ludzkie grzechy. Gdy spoglądamy na Chrystusa ukrzyżowanego i słyszymy słowa: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?" - nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że to nie tyle opis stanu ducha Jezusa, kiedy umierał na krzyżu, ale są to słowa zaczerpnięte z Ps 22. Gdy sięgniemy do Księgi Psalmów i otworzymy sobie tekst tego psalmu zobaczymy, że psalm ten dzieli się na dwie części. Pierwsza jest lamentacją człowieka dotkniętego wielkim cierpieniem, druga zaś hymnem dziękczynnym wysławiającym dobroć i wielkość Jahwe, który wybawił cierpiącego z jego niedoli. Jako chrześcijanie nie powinniśmy się zatrzymywać tylko na Wielkim Piątku. Męka Chrystusa i Jego śmierć nie jest końcem, finałem. Dopiero radość wielkanocnego poranka, że Chrystus żyje, że pokonał śmierć i obiecał życie każdemu, kto z Nim umrze, powinna być siłą napędową naszego istnienia. Chwile trudne, chwile cierpienia, krzyża, osamotnienia będą obecne w naszym życiu, jednakże na końcu nie może być zatrzymanie się na bólu czy rozpaczy, a trwanie przy nadziei, którą zostawił nam Chrystus Zwycięzca, Pan Życia i śmierci. Na końcu zawsze musi być wdzięczność i uwielbienie Boga za dzieła, którymi sprawił, że odtąd nie boimy się końca życia, bo wtedy dopiero rozpocznie się ono w pełni...
| |