Parafia pw. św. Leona Wielkiego w Wejherowie
MENU
Z życia parafii
MISJE PARAFIALNE - program
2011-09-04

Misje Święte to nawrócenie się człowieka do Boga i odnowa życia z Bogiem. Misjo-narze będą głosili Jezusa Chrystusa byśmy uwierzyli w Niego pod wpływem Ducha Świętego. My zaś mamy dobrowolnie się nawrócić i przyjąć osobiście Jezusa Chrystusa jako Pana i Zbawiciela.
Ważne jest byśmy dokonali tego we Wspólnocie Kościoła, którą Chrystus ustanowił, aby dać nam środowisko wzrostu wiary, gdzie doświadczamy wzajemnego braterstwa.

Misje są czasem chrześcijańskiej inicjacji do wiary. W jaki sposób? "Wiara rodzi się ze słuchania" - powiedział św. Paweł. Podstawowym sposobem budzenia do wiary jest przepowiadania słowa Bożego. Jest to przepowiadanie polegające na jasnym, prostym i bezpośrednim ukazaniu osoby Jezusa Chrystusa, który zmartwychwstał i żyje w swoim Kościele. Opiera się na przekonaniu, że osoba Jezusa Chrystusa posiada sama w sobie taką moc przyciągania, a działanie Ducha Świętego uzdalnia ludzkie serca do przyjęcia Go wiarą. Uczestnicy Misji muszą wtedy dokonać zasadniczego wyboru swojego życia opowiedzenia się za Chrystusem. Misje same w sobie są rodzeniem się Kościoła. Dla parafii powinien być to czas nowych narodzin. Aby to nowe życie nie tylko podtrzymać, ale je rozniecać oraz czynić z parafii wspólnotę w misji, konieczne jest doświadczenie komunii.

Życzymy wszystkim, aby Duch Święty odnowił w nas wiarę i tchnął w nas nowego ducha podczas tych świętych misji.

PROGRAM MISJI ....

Bierzmowanie w naszej parafii !!!
ks. Janusz
2011-09-03

 Kandydaci do sakramentu bierzmowania!!! Spotkanie organizacyjne 5.09.2011 o godz. 16.00 w Konwikcie. Obecność obowiązkowa. Zapisy do końca września!!! Bliższe informacje u ks. Janusza.

 

Skończył się kolejny turnus oazowy
Ks. Proboszcz
2011-08-21

Co roku w Konwikcie odbywały się 3 turnusy 15-dniowych rekolekcji oazowych różnego stopnia, poczynając od „dzieci Bożych" po wtajemniczonych II stopnia. W tym roku skończyło się na dwóch turnusach. Oaza dzisiaj to ważna cząstka Kościoła młodych. A że lepiej posługują się środkami komunikacji niż poprzednie roczniki, łatwiej odnajdują bardziej atrakcyjne ośrodki, które mają większe możliwości  i to co do urody miejsca, ułatwień komunikacyjnych i wielu innych racji.   Konwikt jednak nadal tętni życiem. Przytulił Polaków z Wilna, którzy rzadko tylko mogą posłuchać szumu fal, poznać bliżej naszą małą Ojczyznę, jej kulturę materialną i duchową. Zresztą ;powoli wakacje dobiegają końca i Konwikt z wolna powróci do swoich stałych obowiązków. Możemy się cieszyć, że ten wielki obiekt poprzez racjonalne wykorzystanie nie traci na urodzie i przynosi pożytek nie tylko nam ale i gościom.

Wilnianie w Wejherowie
Ks. Proboszcz
2011-08-14

Od wielu już lat Ojciec Marek wraz z grupą ludzi skupiających się przy kościele Wniebowzięcia NMP w Wilnie przybywają na krótki pobyt do naszej parafii. Goszczeni przez Akcję Katolicką, korzystają z pomieszczeń Konwiktu po zakończonych rekolekcjach oazowych.

Z pobytem wilnian i o. Marka dajemy też sobie okazję by wesprzeć tę najstarszą wileńską świątynię, kościół chrzcielny Litwy, dziś kiedy mniej znaczą potrzeby religijne, kojarzony z polonizacją Litwinów. Nic to, że popadł w stan obecny za sprawą rusyfikacji i komunizacji, bo franciszkanie wypę-dzeni zostali ze swojej świątyni najpierw za udział w powstaniu styczniowym a w następnym wieku, po II wojnie światowej za to, że „chcieli śmiałość myśli marksistowskiej skrępować różańcem". Nagrodzono ich ruiną, w duchu herbertowskim „zabójstwem na śmietniku". Nasz skromny datek i wsparcie może dopomóc w doprowadzeniu do równowagi tej świątyni, która dedykowana jest Pani Wniebowziętej. Taka okazja zdarzy się w przyszłą niedzielę, kiedy zbierane będą do puszek ofiary na odbudowę kościoła franciszkanów w Wilnie.

Renowacje i modernizacje
Ks. Proboszcz
2011-08-07

Korzystając z wakacyjnego czasu udało się dokonać renowacji chóru, który - jak widać - przedstawia się okazale. Pod maszynami i nowymi  lakierami ten fragment naszej świątyni wyjaśniał i nawiązuje odnowioną fakturą do ławek.

W ten sposób ostatecznie zakończyła się epoka mroków w naszej świątyni.  Odpowiednie oświetle-nie pozwala nam podziwiać detale wyposażenia i podziwiać kunszt budowniczych i twórców. Ciągle pamiętamy o najogólniejszej koncepcji pana Alosia Reutera, któremu nasza piękna świątynia zawdzięcza bardzo wiele. 

Równocześnie w Konwikcie udało się zmodernizować ogrze-wanie. Przeszliśmy na system EKO, który co prawda opierać się będzie na węglu ale nowoczesne kotły grzewcze minimalizują odpady i jednocześnie mniej szkodzą środowisku.

Czy sprosta nowy piec  zapotrzebowaniu Konwiktu, domu, kaplicy i po części ośrodka oazowego - czas pokaże. Na razie nowy kocioł grzewczy oszczędza naszą pracę i czas, a czy pieniądze to zobaczymy.       

Biskup Konstanty Dominik
Ks. Proboszcz
2011-07-03

Wśród intencji porannego różańca w naszym kościele wśród wielu słyszymy też intencje o rychłe wyniesienie do chwały ołtarzy Biskupa Dominika. Jedna z moderatorek tej modlitwy zwróciła się ze spostrzeżeniem: „dziś ludzie nie wiedzą kim był ten, za kogo się modlimy".

Otóż Biskup Konstantyn Dominik urodził się w niedalekim Gnieżdżewie przynależącym do parafii Swarzewskiej 07 listopada 1870 roku w niezamożnej rodzinie żyjącej z pracy na roli. Syn ziemi kaszubskiej nieopodal Pucka . Tradycje rodzinne przechowywały i wiedzę o przodkach, którzy wybrali stan duchowny, ale i o współczesnych spełniających urzędy kościelne. Wszystko to złożyło się na powołanie młodego Kostka. Drogę do kapłaństwa rozpoczął w Collegium Marianum w Pelplinie. W sposób naturalny prowadziło Wyższego Seminarium i kończyło się przyjęciem święceń, które przyjął w uroczystość Zwiastowania Pańskiego 25 marca 1897r., by potem w niedzielę 28 marca w Swarzewie sprawować Mszę św. prymicyjną. Ówczesny Ordynariusz Biskup Leon Redner skierował młodego księdza na pierwszą placówkę do pojezuickiego kościoła św. Ignacego w Gdańsku-Oruni. Po ponad rocznej gorliwej pracy ks. Konstantyn wyróżniony został przeniesieniem do Chełmna w charakterze prefekta szkół i kapelana sióstr Miłosierdzia. Tu rozwinął swoje talenty, zabłysnął blaskiem pobożności, pokory i dobrotliwości. Te cechy sprawiły, że zdawał się być najlepszym kandydatem na Ojca Duchownego kleryków w Seminarium pelplińskim. Wkrótce objął urząd Rektora łącznie z obowiązkami wykładowcy. Czasy po pierwszej wojnie światowej przyniosły duże zmiany w odrodzonej Ojczyźnie. Rzecznikiem ich stał się nowy Ordynariusz Bp. Stanisław Okoniewski. Za jego przyczyną współpracownikiem w apostolskiej posłudze został pokorny, pobożny i oddany sługa Ksiądz Konstantyn Dominik. Sakrę Biskupią przyjął podobnie jak święcenia kapłańskie 25.marca w uroczystość Zwiastowania. Zawołaniem biskupim Konstantyna Dominika stały się słowa; „Crux mihi salus certa" - „krzyż mi, zbawieniem pewnym" co znakomicie oddaje duchowość Księdza Biskupa. Wyniesienie Ks. Konstantyna do godności biskupiej było wielkim świętem dla duchowieństwa chełmińskiego, w większości wychowanków, którzy radowali się z faktu, że ich niezwykle skromny i pokorny Rektor dostąpił takiego zaszczytu. Obowiązki kanoniczne Biskupa - Sufragana sprawiły, że był odtąd bardziej obecny w Diecezji. Wizytacje, bierzmowania, odpusty, uroczystości nawet kongresy stały się niemal powszednim obowiązkiem Księdza Biskupa Dominika. Swoją obecnością, prostotą, skromną celebracją nabożeństw i uroczystości porywał serca wiernych. Nadzwyczajną pracowitością nadwy-rężał siły i zdrowie. Kiedy nadeszły czarne dni napaści hitlerowskiej na Polskę nie podzielił losu kapłanów Pelplina tylko dlatego, że leżał na łożu boleści a dowodzący aresztowaniem SS-man nie miał śmiałości, by nakazać sprowadzenie na dziedziniec seminaryjny staruszka z łóżkiem. Kiedy jednak diecezją chełmińską zaczął administrować gdański biskup Carl Splett nakazał pelplińskiemu Sufraganowi osiąść w domu sióstr Elżbietanek w Gdańsku. Werdykt taki przyjął z boleścią. Tu też dokonał żywota nękany najściami władz okupacyjnych. Zmarł 07 marca 1942r. po zapaleniu wyrostka robaczkowego i opóźnionym zabiegu. Pogrzeb odbył się na  gdańskiej Oruni.      

Jak na ówczesne warunki zgromadził wiele wiernych i dość dużą liczbę księży, którzy niekiedy z daleka przybyli, by oddać ostatnią posługę temu, którego zachowali w najlepszej pamięci, jako skromnego cichego, kochają-cego ojca wszystkich kapłanów.  

Siedem Darów Ducha Świętego
Ks. Proboszcz
2011-06-12

„Przebywali w owym czasie w Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem".
To do nich skierowana została misja Ducha  Świętego. Apostołowie nieraz o tym słyszeli. Przygotowanie na „ostatnią godzinę Chrystusa" zawierało i tę pociechę. Ale sama rzeczywistość przerosła wszelką zapowiedź. Powiew Ducha niósł wszystkich. Nie wszy-stkim udzielił się pokój, nie wszyscy poczuli się pewnie, ten powiew był jak wicher, który zdzierał powłoki przykrywające stare brudy, tworzył nowy porządek, rodził pytania. Zdziwienie, które otwierało oczy, docierało do ludzkich serc, było powszechnym stanem tych wszystkich, którzy wiedzeni zwyczajem znaleźli się w Jerozolimie. Komentarze były wszelakie. Od pełnej aprobaty po wykluczające potępienie. Ale to jest dopiero początek eksplozji chrześcijaństwa. Dotąd uczniowie zamknięci „z obawy" nagle stają się odważnymi polemistami, obrońcami nie lękając się życia oddać za swojego Mistrza. Czynili to wszędzie nawet wśród największych niewygód, wśród prześladowań, w drodze wśród niebezpieczeństw. Skalę tej odwagi i tego poświęcenia ilustruje kres ich życia, poza Janem, umiłowanym uczniem wszyscy zostali męczennikami. Wielka więc była siła sprzeciwu „tego świata" wobec Chrystusa. Skończył się i przeminął stary świat a Chrystus i Jego Słowo żyje pośród nas. Porusza, przeciw wieszczkom, którzy na różny sposób i w różnym czasie wieszczą jego kres.
Powiew Ducha Świętego ciągle kruszy skały ludzkich serc, zmiata brudy, który przykrywają to, co Bóg zrodził złożył w człowieku bez jego zasług. Ten, który jest jak tchnienie, jak ogień, nawet gdy już nie potrafimy się modlić „wzdycha w nas wzdychaniem niewymownym", wszystko przypomina i prowadzi do Prawdy. To w powiewie Ducha Świętego Kościół zmierza przez wieki i przez pokolenia i w każdym czasie i w każdym narodzie znajduje ludzi, którzy niosą Dobrą Nowinę na krańce świata.

Niebo i ziemia
Ks. Proboszcz
2011-06-03

Dwa różne porządki. Nam ludziom, istotom zanurzonym w czasoprzestrzeni przedstawiają się one jako odmienne, odległe od siebie miejsca. Żyjemy na ziemi. Ziemia jest nam domem, jest miejscem danym na zamieszkanie. Z analizy naszego bytowania wynika, że niezbyt stałym. Możemy być i tu i tam. Czasami te zmiany, te ludzkie wędrówki są wręcz niebywałe. Dokonują się nawet w skali kontynentów. Zawsze jednak to ta sama czasoprzestrzeń. Dopiero Niebo jawi się przed nami jako nowa rzeczywistość. Droga do Nieba, tę odnajdujemy na ziemi, a każdy z nas ma inną. Ziemia może być jej „cząstką", jak to śpiewamy w dość znanej pieśni oazowej. Jak Niebo złożyło swój pocałunek Ziemi przez narodziny Pana Jezusa, tak teraz wniebowstąpienie będące aktem sprawiedliwości ukazuje nam żyjącym na ziemi jak bardzo przenikają się te dwie różne pozornie dalekie od siebie rzeczywistości. Co prawda mawiamy „niebo na ziemi", „niebo w ustach", „zapach niebiański" ale to tylko synonimy stanów naszego ducha, naszego umysłu. Słowa te są wyrazem pragnień i nadziei, że to co ciągle jeszcze niedoskonałe nabierze kiedyś spodziewanej pełni. Pan Jezus, który do Nieba odchodzi, do Ojca powraca, każe nam przez posłańców swoich, aniołów tak zaangażować się w sprawy ziemi, by gdy przyjdzie stosowny czas kiedy upłynie go odpowiednio „maluczko", każdy, który za Nim podąża mógł odnaleźć bez trudu Jego ślad prowadzący do domu Ojca. 

Instytut Królowrej Apostołów dla Powołań - Siostry Apostolitki
2011-05-29

 Na świecie żyje ponad sześć miliardów ludzi. Ilu z nich cierpi z powodu poczucia braku sensu życia, albo nieodkrytego powołania?
Na ten podstawowy i życiowy problem odpowiedzi szukał bł. Jakub Alberione, założyciel Rodziny Świętego Pawła. Odpowiedzią było założenie dnia
08 września 1959 roku w Castel Gandolfo we Włoszech - Instytutu Królowej Apostołów dla Powołań - sióstr apostolinek.
Misja, którą powierzył bł. Jakub Alberione siostro, to apostolstwo „dla wszystkich powołań", a w szczególności do kapłaństwa i życia konsekro-wanego. Siostry każdemu uświadamiają potrzebę odkrywania własnego powołania, odpowiadania na nie, kształtowania go i wytrwania w nim. Troska apostolska Instytutu obejmuje ludzi młodych szukających sensu życia i własnego powołania w Kościele
i w świecie poprzez modlitwę, głoszenie i towarzyszenie. Siostry wspierają tych, którzy odpowiedzieli już na swoje powołanie, aby wytrwali w wierności. Organizują dni skupienia, rekolekcje, wystawy, konferencje, tygodnie powołaniowe  itp.  Opracowują i rozpowszech-niają materiały o tematyce powołaniowe, posługując się środkami społecznego przekazu. Współpracują z kapłanami, rodzicami, nauczycielami, w parafiach, diecezjach na misjach. Wszystko to po to, aby ułatwić każdemu człowiekowi spotkanie z Bogiem, który „kocha wzywa i posyła".
Siostry Apostolinki; WWW.apostolinki.pl,
email: Apostolinki@poczta.wiara.pl
ul. Nowobielańska 53, 96-100 Skierniewice Tel. 46/832.37.87 

Maj budzi i wzywa do wdzięczności
Ks. Proboszcz
2011-05-22

Ze snu głębokiego, z nieokreślonych zapaści dźwignęło się życie i najpierw nieśmiało dało znać o sobie. Świat z każdym dniem stawał się masywniejszy. Konary  drzew i rachityczne gałęzie przestały określać jego kształty. Nasamprzód skromne listeczki, potem coraz pewniejsze swego liście, przydały majestatu drzewom, które dotąd trwały jak niepotrzebne, nie dawały schronienia ani nie żywiły. Maj wszystko obudził, wszystkiemu przywrócił nadzieję. Takie są nasze maje. Taka w nich uroda, dlatego zwykliśmy przypisywać im najlepsze intencje. Tegoroczny maj jest absolutnie wyjątkowy. Zaczął się silnym akordem.  Beatyfikacja  Jana Pawła II - uroczystości rzymskie, obchody krajowe, w wielkich i ważnych ośrodkach i w małych parafiach. W metropoliach i zagubionych wśród lasów i pól kościółkach. Wszyscy jednak przeżywali dumę i radość i to w takim wymiarze na ile kto potrafił w sobie stworzyć miejsca dla tego wyjątkowego Człowieka, który był przecież tylko przez jakiś czas Namiestnikiem Chrystusa na ziemi.
Po tych świętach wiary przyszedł czas na uszanowanie dla Ojczyzny, na trudne dowody miłości do niej. Fantazja wszelkiej maści socjalistów dziś nakazuje europejskość traktować jako zasadę normatywną dla wszelkich dziedzin życia. Konsekwencją takiej postawy będzie wszak zawsze wynarodowienie a ono wyprowadza nas owych miejsc kochanych, „pól malowanych", wprowadza w obszary bez przynależności, w rejony niczyje, gdzie trudność budować swoją właściwość, osobność . Dlatego powodem naszego wesela i święta będzie radość, że Zbawca nasz żyje. A Dobry Bóg w swej modrości pozwala nam kosztować jej porcjami. Bo to Dobry Pasterz, który nie zawiedzie i poprowadzi „na żyzne pastwiska", poszuka jednej zaginionej choć ryzykuje tak wiele. We wnet kończącym się maju zaczęliśmy z Dobrym Pasterzem prowadzeni przez Najlepszego Pasterza  z ciągle żywą troską i modlitwą, aby nigdy nie zbrakło tych, którzy podjęli by pracę w Winnicy Pańskiej. Dobry początek dokonał się też za sprawą dzieci pierwszo-komunijnych. To ich ufność i prostota pozwalają pielęgnować nadzieję,  jeśli Bóg posiewa to nawet wtedy, gdy grunt jest niepewny ziarno wyda plon.  Bogactwo form zieleni która wokół nas wybucha dowodzi, że życie jest silniejsze od oporu materii, która wzbiera
w człowieku.  

Msze św. kościół
Św. Leona Wiielkiego
i Stanisława Kostki
  • pn-sob: 7.00, 8.00, 18.00;
  • nd i święta: 7.00, 8.30, 10.00, 11.30, 13.00, 18.00;
  • święta znieś.: 7.00, 8.00, 10.00, 17.00, 18.00.
Msze św. kościół
Św. Leona Wielkiego
w wakacje:
  • nd 19.00
w rok szkolny:
  • sob: 17.00;
  • nd i święta: 10.30, 12.00;
Licznik odwiedzin: 04298806
Powered by APSI © copyright 2009-20 by Parafia św. Leona W. w Wejherowie