Życie jest święte Proboszcz | 2011-03-20 |
Nasze pokolenie wiele swoich sił angażuje w życie. Z jednej strony nauczyło się na różne sposoby to życie ochraniać, zabezpieczać, potrafi nawet to objawiające się bardzo skąpo, zaktywizować, niemal przymusić do pełnienia istotnych funkcji a z drugiej strony bez zbytnich skrupułów eliminować, to które uważa za niepotrzebne, takie które narusza czyjeś przyzwyczajenia, wygodę. Jakby nie było widoczne jest komercyjne podejście do życie. Dobre i korzystne jeśli komuś służy. Gorzej z identyfikacją „tego, kogoś". Dzisiaj wiele spraw ludzkich zdominowanych jest przez „interes". Istota ludzka została usytuowana również w tej przestrzeni. „Duma" zawsze wtedy wyparuje z człowieka, kiedy ten nie oprze się na Bożym Majestacie. Dlatego zbierająca nędzarzy z placów i ulic Kalkuty Matka Teresa, na sam początek swoją obecnością i obecnością swoich towarzyszek przywracała im godność. Dopiero w następstwie tego troszczyła się o strawę i dach nad głową dla tych, którzy uznawali siebie i tak widziani byli przez innych jako istoty bezproduktywne, nie potrzebne i koniecznie zgadzające się na eliminację. Życie jest święte, jest największą wartością, bo może być tragarzem wszelkich przymiotów i wszelkich wartości, które przynależą przede wszystkim do człowieka. Dlatego Kościół toczy taką zdecydowaną batalię o ochronę życia. Od poczęcia do naturalnej śmierci. I nie może w żaden sposób w takiej sytuacji godzić się na kompromis. Może apelować, może edukować, może też do życia powoływać instytucje, które zajmowały by się ochroną życia. Powstają „okna życia" - dla dzieci porzuconych, powstają „domy Samotnej Matki", świetlice środowiskowe i liczne inne instytucje, które funkcjonują przekonane, że „życie jest święte" i tylko Bóg ma do niego prawo. | |
Wielki Post z Janem Pawłem II Proboszcz | 2011-03-13 |
Wyjątkowy ten czas, po dających się we znaki mrozach i śniegach tegorocznej zimy, która zdaje się dobiegać końca, zaczynamy w I niedzielę Wielkiego Postu, apelem naszych Biskupów, wyrażonym w Liście pasterskim o właściwe przygotowanie się na Papieskie Święto, które przeżywać będziemy w Niedzielę Miłosierdzia, która za sprawą naszego Rodaka Jana Pawła II zyskała na znaczeniu i pogłębiła swój wewnętrzny wymiar przez papieskie nauczanie związane z kultem Bożego Miłosierdzia. Oddany tej sprawie jako Biskup krakowski a potem Pasterz Kościoła Powszechnego w wigilię tego święta powraca „do domu Ojca". Poddając się duchowi prorockiemu tego wybitnego Pasterza XX i przełomu XXI wieku chcemy przeżyć tegoroczny Wielki Post jako bezpośrednie przygotowanie na to wielkie, również narodowe święto. Nikt bowiem po latach komunistycznej zapaści nie przywrócił naszemu narodowi poczucia godności i dumy narodowej tak jak Ojciec Święty. To za Jego sprawą powróciliśmy do rodziny narodów świata. To Jego działanie w dużym stopniu zrodziło „Solidarność" w wymiarze społecznym i instytucjonalnym. Zrodzone z wołania o powiew Ducha Świętego dla Ojczyzny, działanie wydobyło z zapaści nasz naród, zniosło granice, obaliło potężne mury. Dziś nie zawsze to dostrzegamy. A co bardziej niebezpieczne poprzestajemy na tym, co powierzchowne. Zachłysnęliśmy się tym, co świeci i błyszczy, co jak rajski owoc wydaje „ładne i dobre do jedzenia" a w ostatecznym rozrachunku sprawia, że „drętwieją zęby". Niekiedy więc nie w porę otwierają się nam oczy na nędzę spowodowaną naszą pożądliwością. Z tego biorą się rany i głębokie podziały jakie przeżywa dzisiaj i nasz naród. Jednak nie dość słuchamy Ojca Świętego. Dopiero teraz można zrozumieć Jego boleść, kiedy będąc z pielgrzymką w Ojczyźnie na progu odzyskanej wolności mówił na poszczególnych stacjach o Dekalogu. A nam się prawie wydawało, że wolność za wszystko wystarczy. Oddali ducha zemsty, pobudzi ducha braterstwa, że wszyscy będą równi, będą mieli równe szansę, równe możliwości. Szybko jednak okazało się, że hasła nie przechodzą w czyny, a apetyty pobudzone gwałtownie przybierają na sile. Mechanizmy zaś, które by je gasiły szybko uznano za nie[potrzebne i nie ludzkie. Humanizm bez odniesienia do swego źródła czyli do Boga zaczął przybierać na sile. To co dobre wracało do ożywczego nurtu tylko na chwile na krótki czas. "Narodu duch zatruty" dawał się we znaki raz po raz. Uderzał i Kościół i w Naród. Niech więc tegoroczny Wielki Post z Papieżem obudzi nas i porwie nasze serca, byśmy tegoroczne Święto Bożego Miłosierdzia mogli przeżyć jako wielkie dziękczynienie za dar Świadka naszego pokolenia, który spośród nas wezwany został do najbardziej odpowiedzialnej posługi w Kościele i na świecie. | |
Czas Wielkiego Postu Ks. Tomasz | 2011-03-09 |
Już za kilka dni przeżyjemy Środę Popielcową rozpoczynającą okres czterdziestodniowego przygotowania do największej chrześcijańskiej uroczystości - Świąt Paschalnych. Wielki Post, bo tak nazywa się ten okres, trwa do początku liturgii Mszy Wieczerzy Pańskiej sprawowanej w Wielki Czwartek. W całym Kościele w Wielkim Poście odbywały się nauki, które dawał kandydatom do przyjęcia Chrztu świętego sam miejscowy biskup. On także przeprowadzał końcowy egzamin i uroczyście udzielał tego sakramentu w noc wielkanocną przed świtem pamiątki Zmartwychwstania Pańskiego wobec całej wspólnoty kościelnej. Do dziś zaleca się, by chrzest osób dorosłych odbywał się właśnie w Wigilię Paschalną i był poprzedzony tzw. skrutyniami, odbywającymi się na przestrzeni Wielkiego Postu. W okresie Wielkiego Postu, który jest czasem pokuty i nawrócenia, Kościół, przypominając słowa Jezusa, proponuje trzy drogi przybliżania się do Boga: post, jałmużnę i modlitwę. Liturgia tego okresu jest dość wyciszona. Dominującym kolorem szat liturgicznych jest fiolet. Z obrzędów Mszy świętej znika uroczysty hymn "Chwała na wysokości Bogu" (śpiewany jedynie w czasie przypadających w Wielkim Poście uroczystości, np. św. Józefa - 19 marca, czy Zwiastowania Pańskiego - 25 marca) oraz radosna aklamacja "Alleluja" (nawet w uroczystości i święta) śpiewana przed odczytaniem fragmentu Ewangelii (zastępuje ją aklamacja "Chwała Tobie, Królu wieków" albo "Chwała Tobie, Słowo Boże"). Zakazane jest przyozdabianie ołtarza kwiatami, zaś gra na instrumentach muzycznych dozwolona jest tylko w celu podtrzymania śpiewu. Z rzadka także odzywają się dzwony. Jedynym wyjątkiem od tych ostatnich zastrzeżeń jest IV Niedziela Wielkiego Postu, zwana Niedzielą Laetare. W okresie Wielkiego Postu zabroniony jest udział w zabawach. Organizuje się także zwykle kilkudniowe rekolekcje, które mają pomóc w dobrym przeżyciu tego czasu. W wielu kościołach zachował się zwyczaj ustawiania krzyża, przy którym można klęknąć i ucałować rany Chrystusa. Zwykle stoją przy nim świece i kwiaty. Róbmy wszystko, by należycie wykorzystać ten święty czas dany nam przez Pana. Czyńmy to, gromadząc się na wielkopostnych nabożeństwach: Gorzkich Żalach i Drogach Krzyżowych, by rozpamiętując mękę Jezusa, uświadamiać sobie wielką cenę naszego zbawienia i podążać przez nasze codzienne życiowe wydarzenia ku osiągnięciu Królestwa Niebieskiego. | |
Czas wzrastania Ks. Proboszcz | 2011-02-27 |
W katolickim medium ojca Tadeusza taki tytuł nosi piątkowa wieczorna audycja poświęcona młodzieży i z wydatnym udziałem ludzi młodych. Potrafi zainteresować i wciągnąć nawet starszych, czego dowodzą telefony od słuchaczy. Taki czas wzrastania z początkiem roku przeżywa każda parafia. Zaczniemy jak zawsze od młodzieży. Kolejne pokolenie gimnazjalistów przygotowuje się do Bierzmowania. Opuści swoją szkołę i podejmie już teraz dobrowolnie edukację, żeby wejść w dojrzałe życie. Kościół tych młodych ludzi na tę drogę wyposaży w sakrament dojrzałości. Gdzieniegdzie nazywany bywa też „drugim chrztem" dlatego, że zasadniczo każdy powinien podejmować decyzję o przyjęciu tego sakramentu samodzielnie. I w tym wieku zapewne o to trudno. Wiara w naszym narodzie opiera się na tradycji, kształtowana jest przez zwyczaje, inna rzecz, że trudno byłoby podchodzić do tych spraw z rozumem, który wobec rzeczywistości nadprzyrodzonych jest całkowicie bezradny, bo trzeba „po prostu uwierzyć". A uwierzyć znaczy zaufać i trwać. Bóg zaś daje nam kolejny dowód, że nie lęka się inwestować w człowieka nawet wtedy, gdy ten nie zawsze należycie wykorzystuje otrzymane dary. W tym roku do Bierzmowania przygotowuje się prawie stu uczniów i kilka osób dorosłych. Daleko nam do liczby prawie 200 kandydatów, którzy jeszcze kilka lat temu byli bierzmowani. Zmalała znacznie liczba uczniów, nieliczni nie mają potrzeby wykazać się należną pilnością i oszczędnie traktują swoje życie religijne, pewnie jeszcze mają czas i muszą dojrzeć. Wzrastają też i ci maluczcy. Im za wszystko musi starczać najprostsze rozeznanie prawd wiary, przykazań i Bożej obecności. Dlatego tak wiele w ich przypadku daje staranie rodziców, ich przykład, ich zachęta. Mamy na to wzrastanie wiele więcej czasu. Bo jak bierzmowanie zwykle bywa W Wielkim Poście, tak uroczystość I.Komunii św. zwykle przeżywamy w niedziele majowe. Dzieci jak wszyscy inni są obecnie zainfekowane praktycznym materializmem, przy natłoku wrażeń i bodźców nie zawsze radzą sobie z pojmowaniem prawd wiary. To co więc otrzymują jest kolejnym zadatkiem, któremu przyświeca nadzieja, że dojdą, dojrzeją. Ale tak pewnie jest w każdym przypadku. Człowiek od narodzin powoli dojrzewa. Całe jego życie doczesne jest spięte klamrami narodzin dla ciała i narodzin dla ducha. Te drugie narodziny nie cieszą się najlepszą sławą, nazywamy je nawet śmiercią. Przez wszystko jednak musi każdy przejść, taka jest bowiem nasza kondycja i nasz los. Każde bowiem wzrastanie musi zakończyć się zbiorem owoców, co jest w gestii Boskiego Gospodarza. | |
20 lat Ks. Proboszcz | 2011-02-20 |
Akurat tyle ile wynosi miara jednego poko-lenia. Połowa tego, co mierzy się miarą pełną. Można więc w 20 latach z po-koleniem z którym się zaczęło dotrzeć do celu. Zamierzonego albo też tego, który nie da się jednoznacznie określić. Gdy w grę wchodzi krucha materia naszej ludzkiej natury to wytyczenie celu jest szczególnie trudne. Tak wiele jest zmiennych. Trzeba więc nieustannej korekty. A tą można zrealizować na co najmniej na dwa sposoby - słowem - wtedy wpada się mimowiednie w moralizatorstwo albo czynem - ten pociąga - ale nie zawsze da się zrozumieć. | |
XX-lecie posługi Ks. Proboszcza w parafii ks. Piotr | 2011-02-17 |
15 lutego minęła dwudziesta rocznica posługiwania w parafii Ks. Proboszcza. Dwie dekady to sporo czasu, wiele wydarzeń, dni radosnych, podniosłych i smutnych. To wzięcie odpowiedzialności za sprawy ducha i materii. Jestem tu nieco ponad rok, więc nie mogę objąć tych wszystkich lat, ale tych kilkanaście miesięcy daję mi podstawy, ku temu, by rzec, że Ks. Proboszcz jest Dobrym Ojcem naszej wspólnoty. Swoim spokojem, udzielanym błogosławieństwem różnym dziełom podejmowanym przez wspólnoty, organizowaniem i zabieganiem o to, co tworzy także wymiar materialny - piękno, ciepło naszych świątyń i Konwiktu spoczywa na Jego barkach. Zawsze pokorny i nie szukający poklasku 15 lutego na Mszy w Konwikcie o godz. 17.00 ks. Proboszcz zetknął się z niespodzianką przygotowaną przez różne wspólnoty zorganizowane przez Akcję Katolicką. Była Msza św. sprawowana przez ks. Zenka w intencji Jubilata, były życzenia od parafialnych wspólnot i kolacja. Całość uświetniła Orkiestra Miejsko-Parafialna „Fermata". Życzymy Bożego błogosławieństwa w kolejnych, wierzymy, że licznych latach prowadzenia naszej parafialnej rodziny do świętości i zbawienia. | |
Siostra Alicja Ks. Proboszcz | 2011-02-13 |
Kilka dobrych lat wstecz obchodziła Złoty Jubileusz życia zakonnego. Siostra Alicja to instytucja sama w sobie. Wzrastała w Kościele od najwcześniejszego dzieciństwa. Najpierw był to dom rodzinny na Litwie, potem wojenna tułaczka, wreszcie znalazła schronienie na innym brzegu Ojczyzny. Domem stało się Wejherowo a to w dużym stopniu za sprawą szkoły średniej dla dziewcząt prowadzonej przez siostry Zmartwychwstanki. Tutaj siostra Alicja odnalazła swoje miejsce na ziemi najpierw jako uczennica żeńskiego gimnazjum, by potem po maturze w ostatnim roku przed rozwiązaniem szkoły przez władzę komunistyczną wstąpić do zakonu. Tak w przypadku siostry Alicji zaowocowała edukacja w szkole prowadzonej siostry Zmartwychwstanki. Zapragnęła zostać jedną z nich mając znakomite przykłady w sio-strach, które były nauczycielkami i mistrzyniami życia, przywołując choćby znakomitą polonistkę s. Adelę Mankiewicz, czy s. Tomę Lis, która cieszyła się sławą świetnej łacinniczki. Obie potem stanowiły trzon kadry Niższego Seminarium Duchownego. | |
Impresje kolędowe Ks. Proboszcz | 2011-01-29 |
Wszystko jak na nasze czasy odpowiednio sprawnie i odpowiednio szybko. Dla wielu pewnie za szybko, bo w tym kolędowym błogosławieństwie i w tym nawiedzeniu rodzin w parafii nie ma za wiele czasu. Kiedy trwa wizyta następni już czekają. Mimo wszystko udziela się atmosfera pośpiechu a to nie służy spotkaniu, rodzi niedosyt po każdej stronie. Co się przydarzy, choć przecież nie może się stać nic nadzwyczajnego. Księża znani, albo od dzieci albo jakiś czas widywani w czasie niedzielnych Mszy św. czy okolicznościowych nabożeństw. Dzisiaj spory, dysku sjenie zdarzają się na kolędach, przeniosły się na zupełnie inny grunt. Jeszcze trochę temu, trzeba było bronić racji i decyzji podejmowanych przez biskupów. Dzisiaj Kościół wszedł w obszar daleko posuniętej prywatności.W kościele jest miło i przyjemnie albo nie trzeba go wcale. O przynależności czy o nieprzynależności ochrzczony chce decydować sam. W wielu czai się podejrzenie, że Urząd Nauczycielski Kościoła prysnął jak bańka mydlana. Autopromocja i autokreacja daje dzisiaj dobre samopoczucie i pewność ,że można sobie samo wystarczać. Na Pana Boga najlepiej czekać ukradkiem, bo tylko może pokomplikować życie, może za wiele żądać, za wiele nakazać. Dzieci też nie spotyka się za wiele bo albo zdarzyło się tak, że wyfrunęły już z rodzinnego gniazda uderzyły w samodzielność albo tam gdzie mogły by być, był to czas ferii a więc wyjazdów, dalej czy bliżej, wedle możliwości finansowych rodziny. Z wszystkiego co pozostało to radość ludzi starszych z tych krótkich nawiedzin, trochę smutku z przeżywanej samotności w niektórych przypadkach, bo dzieci daleko za chlebem albo tak zaangażowane w pracę, że na nic nie starcza czasu. Jedynie telefony, te są w stanie przekroczyć najdalsze granice i dać choćby na chwilę poczucie bliskości. Nie udało nam się w czasie tegorocznej kolędy odwiedzić wielu mieszkań i wiele rodzin w naszej parafii pewnie będzie się ta wartość mocno zbliżała do 30%. Wiele mieszkań służy jako lokata, inne szczególnie te mniejsze idą pod wynajem. Trudno więc spotkać tych, którzy mieszkania potrzebują jako sypialni, bo żyją i pracują gdzie indziej, można też mieć nadzieję, że duchu prawdziwie chrześcijańskim, zadatek bowiem na chrzcie świętym otrzymali obfity, jest więc z czego brać i z czego czerpać. Z widocznego braku dzieci na naszych starszych osiedlach kolęda przebiegła więc sprawnie. Widać, że starsze pokolenie naszą wymagającą rzeczywistość pojmuje bez słów, tak nie tak dawno i dzisiaj trudno o dialog. Z mediów, które mają znaczny wpływ na nasze zachowania nie możemy czerpać wzorców, bo aby żyć, by celebrować publicznie swoją obecność trzeba wokół siebie narobić wiele wrzawy, której najczęściej nie da się pojąć a tym bardziej zaakceptować. | |
Chrzest nas rodzi Ks. Proboszcz | 2011-01-09 |
Radość z narodzin szybko rodzi obowiązek. Względem narodzonego i rodzicielki. Przemienia się szybko w rodzinne święto. Gość oczekiwany wraz ze swoim przybyciem zmienia radykalnie dotychczasowe obyczaje. Ustanawia nową hierarchię godności. Jest przed wszystkimi, bo potrzebuje miłości, uwagi, poświęcenia i czasu. Bardzo wiele czasu. Matki, ojca, rodzeństwa, całej rodziny. Tylko rodzi się człowiek. Istota ludzka, jednostka. Cóż taki może przeciw wielu. A wypadnie mu mierzyć się z gromadą ludzi czasem ze zorganizowaną społecznością, z państwem. I będzie czasem potrafił w sobie unieść obraz świata, wizję państwa. Jeden wśród wielu. W tym wszystkim jednak nad-zwyczajnym jest to, że może też szybko przeżyć swoje kolejne narodziny. Przy woli rodziców i ku radości Kościoła chrzest czyni nowonarodzonego członkiem wielkiej rodziny dzieci Bożych. Te narodziny to „narodziny z ducha" a przez nie droga i dostęp do życia wiecznego. To wielka radość u aniołów Bożych. Przybywa im obowiązków ale powiększa się liczba tych, którzy chwalić będą Pana, którzy stawszy się współpracownikami pracą i modlitwą przemieniać będą oblicze naszej ziemi. | |
Rok 2010 | 2011-01-02 |
Dał się nam we znaki ten mijający rok. Ledwie go zaczęliśmy wczesnym postem i wczesnymi świętami wielkanocnymi, ledwie skończył się marzec a już w pierwszej dekadzie kwietnia - skądinąd miesiąca pamięci narodowej - uderzył w nasz naród bolesny cios - śmierć Prezydenta Rzeczypospolitej, jego małżonki i ponad 90 innych uczestników tragicznego lotu na rocznicowe obchody pomordowanych w Katyniu polskich oficerów i żołnierzy. Tak obok Katynia - miejsca zbrodniczej kaźni, pojawił się nie odległy Smoleńsk - miejsce jednej z najtragiczniejszych katastrof w historii Polski, w której śmierć ponieśli czołowi przedstawiciele władz państwowych - cywilnych i wojskowych. Tragedia nie ominęła też Kościoła. Wśród ofiar znaleźli się wysocy przedstawiciele różnych instytucji kościelnych. Żałoba na krótki czas połączyła Polaków, ale podobnie jak po śmierci polskiego Papieża tajemnicze siły dzielące Polaków, odbierające im dumę i wiarę w godność i wartość narodu przystąpiły do ataku. Wszystko było powodem. Stugębna hydra medialna mieliła wszystko - prawdę z kłamstwem nie oszczędząc nikogo. | |